Uderz w puchara
Sokół Pono
Popularity · Low
YouTube
Searching YouTube...
Lyrics
To tysiąc absurdów, to setki powodów
To jedna komedia, więc uderz w puchara
Nie poczuwaj się, uderz w puchara
To tysiąc absurdów, to setki powodów
To dramat milionów, więc uderz w puchara
Nie poczuwaj się, uderz w puchara
Od rana czułem się jak w Second Life
Bo ta Polska jest jak wirtualny kraj
Po chodniku między psim gównem rajd
Absurdalny jak nasz redaktor Maj
Chcę jakiegoś mielonego zjeść
Na każdym kroku tylko chińskie kebab, ale mleczny bar jest
Paść jest w dziurki to menu, cena w nim na czopek tkwi
Lubię ten mastermind, mówię ci
Ktoś zamawia kluski z cukrem razy trzy
Gestykulując jakby grał w Nintendo Wii
Jem i idę, miasto przypomina mi jakieś sny
Jest niedziela, pusto jak cholera
Te w kubrakach rozstawione gęściej niż latarnie
Jeden czyta, drugi pisze, trzeci zgarnie
To komedia ten dzień i to słaba
Jak polski komentator w Pro Evo 6, więc dawaj
To tysiąc absurdów, to setki powodów
To jedna komedia, więc uderz w puchara
Nie poczuwaj się, uderz w puchara
To tysiąc absurdów, to setki powodów
To dramat milionów, więc uderz w puchara
Nie poczuwaj się, uderz w puchara
Obudził mnie dzwonek do drzwi, dźwięk co przerywa sny
Ledwie ktoś się dobijać zaczął, każdy wstałby zły
Poranek korota, głupota dziś nie zna granic
Co za idiota o tej porze może tak walić
Zanim wstałem wiedziałem już o stanie tej sytuacji
Znów to żądza sensacji, ta zmora z administracji
O rację jamnik, fakty szczuty w czutanie czym syndyk
Znów niedomknięte były niby drzwi do windy
To nie zwidy, wychodzę, mijam niby restaurację
Jak się można nie wżywić jeść tam gdzie były ubikacje
Łapię trakcję jakby nie zdziwi mnie już nic w tym kraju
Wsiadam a tam kanar wsuwa się w niby władcę tramwaju
Od razu wysiadam, nie gadam, wolę gwar ulicy
Idę a tam niespełnieni teksańscy strażnicy
Tak od rana patrol niby policji kanar
Niby syndyk Sona niby, więc uderz w puchara
To tysiąc absurdów, to setki powodów
To jedna komedia, więc uderz w puchara
Nie poczuwaj się, uderz w puchara
To tysiąc absurdów, to setki powodów
To dramat milionów, więc uderz w puchara
Nie poczuwaj się, uderz w puchara
W taryfie gorąco, chcę otworzyć okno
Szofer kontroluje sterowanie szyb niczym Bonzo
W domu nie zerwał naklejek na kiblu i pralce
Piloty ma w folii i dla gości kapcie
Ze swojej Motoroli nie odkleił osłonki
Bo za rok może ją pogoni
Chyba rozpoznanie szybkie mu zrobiłem dobre
Bo z gazety se nakleił na zegarach wyciętego Ziobrę
Na basenie idę spać na leżaku
Budzi mnie flesz z dwóch turystek aparatu
Co jest? Chichrają się jakby show dawał sam Laskowik
Skądś je znam, ale pamięć mnie zawodzi
To wielkie przyjaciółki są ze sobą razem wszędzie
A łączy je tyle co mnie z friendami na MySpace
Kochasz ten kraj gdzie wszyscy są komediantami
To dawaj, uderz w puchara teraz z nami
To tysiąc absurdów, to setki powodów
To jedna komedia, więc uderz w puchara
Nie poczuwaj się, uderz w puchara
To tysiąc absurdów, to setki powodów
To dramat milionów, więc uderz w puchara
Nie poczuwaj się, uderz w puchara