Skip to content

Najlepszy przekaz w mieście

Najlepszy Przekaz W Miescie
Popularity · Low

YouTube

Searching YouTube...

Lyrics

Tylko 4 latka no powiedz czym zawinił nie mogę Zrozumieć czemu ten świat jest tak dziwny Od 1 roku życia na ul Dąbrowskiej dziecko a dokładniej Piotruś walczył z nowotworem szpitalnego domu Pielęgniarka drugą matką płakała razem z nim przed Kolejna operacją ty pewnie spytasz gdzie byli jego rodzice Gonili za kariera pieprzeni dorobkowicze misiek na ścianie Gwiazdki nad jego łóżkiem miały osłodzić mu życie Które było tak smutne mimo cierpienia uśmiech na jego twarzy oddziałowa Pani Maria nie pozwoli by się martwił Ej kiedy miał bóle siedziała zawsze przy nim trzymała Go za dłoń powtarzała jesteś silny ocierała jego zły Przytulała go do siebie pokochała Go jak syna choć wiedziała że odejdzie Matka rzadko przyjeżdżała ojcu zaczął przeszkadzać no Tak przecież ważniejsza była praca N nienawiść stop chłopaku P przestań dziewczyno mówić o strachu W wydobyte dla własne słowa M masz dowodyże warto kochać N nienawiść stop chłopaku P przestań dziewczyno mówić o strachu W wydobyte dla własne słowa M masz dowody że warto kochać Miał znamię na policzku wielkie błękitne oczy Jeszcze 2 lata temu piękne blond długie włosy Nie mogę przestać pisać czuje się jak w Amoku historia dziecka uwierzonego w pokoju Na ogół życie piekłem często się tak powtarza Ale to za często słyszysz za często się zdarza Nie wyobrażam sobie tam mojego brata nawet tak Nie chce myślę zło wroga myśli zbadaj Do ludzi którzy maja pieniądze Bogate domy do ludzi którzy żyją skromnie i to Tych głodnych niema granic jesteśmy tacy sami życia Nie kupisz hajsem czy innymi rzeczami Po co bóg je stworzył dzieci niebieskiego raju rodzone Po to by udowodnić coś światu małe aniołki uczące ludzi co jest cenne Miłość dom rodzina kochaj bliskich to jest piękne N nienawiść stop chłopaku P przestań dziewczyno mówić o strachu W wydobyte dla własne słowa M masz dowodyże warto kochać N nienawiść stop chłopaku P przestań dziewczyno mówić o strachu W wydobyte dla własne słowa M masz dowody że warto kochać Nadszedł dzień pogrzebu każdy w bólu pogrążony Nad mała trumienka bukiet kwiatów złożony W kościele wielka cisza słychać upadanie łez Smutek żal i rozpacz tylko to widoczne jest nikt nie Może się pogodzić z tym co się stało czemu tego Malca życie tak skarało chodź by się tak chciało to Czasu się nie wróci kochana pani Maria w myślach Sobie mówi ulubiona bajeczkę która Piotruś strasznie lubił chciała by bardzo w ramiona się w jej tulił Matka razem z ojcem docenili co stracili pluli sobie W twarz też znienawidzili nie było nawet czasu by się Z nim pożegnać powiedzieć sobie kocham cię złe Myśli odegnać teraz już za późno w pokoju niech W spoczywa może już odetchnąć ciężar życia już wydźwigał N nienawiść stop chłopaku P przestań dziewczyno mówić o strachu W wydobyte dla własne słowa M masz dowodyże warto kochać N nienawiść stop chłopaku P przestań dziewczyno mówić o strachu W wydobyte dla własne słowa M masz dowody że warto kochać Połączone znicze na maleńkim grobie 4 lata Walki z tym pieprzonym nowotworem Po twarzy spływają gorzkie łzy rozpaczy w Głowie jedna myśl ile ludzkie życie znaczy czy Bóg istnieje i jak mógł na to pozwolić by małe dziecko W swoim ciele zniewolić świat widział prze szpitalne okno W jego oczach dostrzegałem samotność anioł W ciele chłopca to moje skojarzenie odgrywał ważna role Na drugie życie scenie zamknąć historie sobie nie Wyobrażam spoczywa w trzeciej alei cmentarza