Skip to content

Obiecana Ziemia

Popularity · Low

YouTube

Searching YouTube...

Lyrics

Czuję, czuję się się z tym źle, źle Kocham to miejsce, choć ciągle z niego drwię, drwię Mój ojciec przelał krew dla tej ziemi Lecz ja patrzę dookoła, jakoś ciężko mi docenić Czuję, czuję się się z tym źle, źle Kocham to miejsce, choć ciągle z niego drwię, drwię Mój ojciec przelał krew dla tej ziemi Lecz ja patrzę dookoła, jakoś ciężko mi docenić No to masz patrz, jak obiecana ziemia pije smok Na ulicach miasta zamieniam płuca w tłok Badylarzy plac, prawo patrzy nam na pat brat W każdej sytuacji każdy opłaca tu psa wszak Stan zaufania jest jak smród wprzód Ścieka po ścianach rzeźbiona w betonie łódź łój Kawałek świata tak po ludzku Gdybym się tutaj nie urodził Świadomie nie wdepnąłbym nigdy w ten gnój tu Stworzył mnie wielki kryzys Upadające fabryki w familach, kiedy wyzysk Nie ma tu nic tylko wiatr uderza o szyby, puste witryny Żywy duch okien obcenia chciwy mi, tylko nasze pragnienia by Uciec stąd na barkach u niej słoń Zobaczysz, zrobię to Nawet gdybym miał okupić zdobyty sukces krwią I nie sugeruj mi, że los to tylko qui pro quo Pomyłka czasu, miejsca, ludzi i to tylko bo Musi być jakieś wyjście W gazecie czytam te zbemyśle, też tak żyć chcę To brzmi logicznie, wielki świat, wielkie możliwości Spania jak kundel w budzie przy zgniłej posiadłości obok Czuję, czuję się się z tym źle, źle Kocham to miejsce, choć ciągle z niego drwię, drwię Mój ojciec przelał krew dla tej ziemi Lecz ja patrzę dookoła, jakoś ciężko mi docenić Czuję, czuję się się z tym źle, źle Kocham to miejsce, choć ciągle z niego drwię, drwię Mój ojciec przelał krew dla tej ziemi Lecz ja patrzę dookoła, jakoś ciężko mi docenić Miasta północny zachód Niewidomy się przestraszył Takie mamy domy z piachu Zadaszenie z blachy, że proszę Boże ratuj Zimą piździ, latem żar, jakbym miał słońce na poddaszu Czasem mam wrażenie, że się zgubiłem w próżni Wszystko, co widzę wokół gabinety juzi Postraszało w preprodukcji Uciekł ze szpetną siostrą Kochasz, ale wiesz, że będzie ciężko wiosną Cały czas się łudzę, patrzę ku górze Czemu świat wymaga bym działał na przekór dumie Nie odnajduję się, pragnienie bogactw uspokaja Jeszcze się wbiję na prywatny taniec Moja obiecana społeczeństwo obiekt badań Traktują nas jakbyśmy wszyscy mieli open w baniach Warunki gry, jakby to lekko rzec są podłe dla nas Więc czytam i się w cierpliwość uzbrajam Czuję, czuję się się z tym źle, źle Kocham to miejsce, choć ciągle z niego drwię, drwię Mój ojciec przelał krew dla tej ziemi Lecz ja patrzę dookoła, jakoś ciężko mi docenić Czuję, czuję się się z tym źle, źle Kocham to miejsce, choć ciągle z niego drwię, drwię Mój ojciec przelał krew dla tej ziemi Lecz ja patrzę dookoła, jakoś ciężko mi docenić