Skip to content
Lyric
Dive
Public playlists
My playlists
Search
Sign in
CISZA REMIX
Słoń, Profesor Smok, Adash
Popularity · Low
+
🇵🇱 Polish · Original
0
0
YouTube
Searching YouTube...
Lyrics
Original
Translation
Bilingual
Cisza! Cisza... Cisza
Niech nastanie cisza, każdy mówi, chociaż nikt nie pyta
Cisza, nie znajdziemy wspólnego języka
Cisza, chciałeś wyjść na mędrca, ale wyszedł przypał
Cisza, chcę jedynie słyszeć jak oddycha
Cisza, wypierdalaj od mojego życia
Cisza, bez niej bym oszalał i wam głowy w głowie rywał
Niech nastanie cisza, tak żebym bicie swego serca słyszał
I niech świat zaleje czerń tak gęsta, jakby kwas ci oczy wyżarł
Gdy w nocy mijam latarnie, to snop światła mruga
Bo niosę tyle złości, że się tworzy czarna dziura
Już dość mam kurwa tych fałszywych uśmiechów
Tych nic nieznaczących słów, które płyną niczym szczyny wściekłych
Jestem czymś więcej niż pozornie widzisz z wierzchu
Więc się do mnie nie odzywaj i nie marnuj śliny śmieciu!
Pływam po morzu stresów i wiem, że też tak masz
Przychodzą dni, że chcesz jedynie krzyczeć: "Jebać was!"
Ziewam tak często, więc mnie dzisiaj nie wkurwiaj
Chcę być otoczony ciszą jak Tristan de Kunia, kumasz?
Jeżeli nie, to weź to sobie wygoogluj
Każda myśl mi rozrywa mózg jak naboje dum-dum
Więc idź stąd w chuj, już dziś nie liczy się nic
W samolotowym trybie płynę w ciszy przez Styks
Niech nastanie cisza, każdy mówi, chociaż nikt nie pyta
Cisza, nie znajdziemy wspólnego języka
Cisza, chciałeś wyjść na mędrca, ale wyszedł przypał
Cisza, chcę jedynie słyszeć jak oddycha
Cisza, wypierdalaj od mojego życia
Cisza, bez niej bym oszalał i wam głowy w głowie rywał
Zanim wyrwę ci język, leć na ziemię
Otworzą cię samki pizdy i zdechnij!
Milcz, złoty Rolex jest zbędny
To milczenie jest złotem, dlatego wciąż jesteś biedny
Jedynie cisza nas ratuje, kiedy wokół tak wiele wredni
Niech wyginą puści ludzie, fałszywe kurwy i marionetki
Nie zabieraj mi energii, jak najszybciej zejdź mi z oczu
Mogę popełnić każdy grzech, byle odnaleźć święty spokój
Cisza... Cisza... Cisza
Zamknij ryj, utkaj pizdę, chuj ci w mordę, ma być cicho
Dziwka obok mnie szykuje na łyżeczkę piwko
Zajebię to w Chanel 5, bo cztery poprzednie się strupią
Mów wczoraj zamilkła, myślałem, że będzie trupą
Jakbym miał taki ryj jak ty, ty nieprzydatna suko
To też byłoby mi głupio
Przestań już pierdolić i zacznij się pierdolić
Bo nie przepalę ciebie jak amnezji, o którą błaga podwórko
Pozostaw, księżycki wolą ogród
Ładuję ją na pieska, ona szczeka, co jest gosciu?
Ale nie ma polskich znaków, ściska szczękę się po prostu
Wtórzam ją poduszką, no bo czepu się za mocno
Niech nastanie cisza, każdy mówi, chociaż nikt nie pyta
Cisza, nie znajdziemy wspólnego języka
Cisza, chciałeś wyjść na mędrca, ale wyszedł przypał
Cisza, chcę jedynie słyszeć jak oddycha
Cisza, wypierdalaj od mojego życia
Cisza, bez niej bym oszalał i wam głowy w głowie rywał
Cisza... Cisza... Cisza