Skip to content
Lyric
Dive
Public playlists
My playlists
Search
Sign in
śmieszy już freestyle
Kuban & Favst
Popularity · Low
+
Original
0
0
YouTube
Searching YouTube...
Lyrics
Original
Translation
Bilingual
Jak mi nie wyjdzie w rapie, to moi biorą się znów za dilerkę
Więc sznuruję buty, w biegu po swoje lecę na przód i po penge
Omijam brud i osiedle, portfel mój miał w chuj anoreksję
Było, minęło, po co się wkurwiać? Z tego brat już biorę lekcję
Stoję na dachu mego osiedla, trochę jak Pih na bloku
Kiedyś robiłem kwit na boku, przestań, wolę mieć chill i spokój
Minęły czasy, w których na święta przynoszę wstyd co roku
Bliscy, wolę mieć ich na oku, wszyscy zarobią w tym półroczu
Byłem na dnie, lecz nigdy sam, hypeman mój wtedy był jak brat
Nie chcę już wódki pić pod kran, ani by syn mój był jak ja
Mam już mózg, czas na kwit, przy mnie nie zejdzie rap na psy
W pudełku po butach leży susz, w łóżku pies, a nie fanka śpi
Ze wzruszeniem po takim czasie pojadę w Polskę grać
Razem ze mną niemały bagaż, ale na troskę sram
Cały rok all day rap, hej
Muszę mieć open mind
Długo niektórzy w jebanej branży chcieli mi czosnek prać
Ale mam własny tryb i mood, olewam jazdy innych już
Po nocy rapsy, a nie klub, nie łykam tabsy, by mieć luz
Już na sen nie łykam nic, nowe zabawki in the hood
Dla moich bliskich wszędzie VIP
Złote zegarki kładź na stół
Jak do siebie wchodzę na klatki, nawet jak mam na sobie róż
Tobie zabraliby tamten łańcuch, nie pytaj, czemu brak nam słów
Nagi jest jebany król
Nie nagrywamy muzyki na hurt
Przyjąłem te lata jak facet
Których na rany sypali nam sól
Nie bez powodu się pchamy na przód
I nie czytamy portali, po chuj?
Nowy samochód jest biały jak puch
Kiedyś mnie nawet zostawi mój stróż
Poproszę marihuany do płuc
Życie niestety nie bawi mnie już
Stale na nas wylewaliby żółć
Co drugi ziomal jest blady i schudł
Śmieszy już, to co gadali o nas, bracie
Nawet gdybym mógł, nie wiem, czy bym cofał czas
Nie pójdziemy w dół, będąc na haju po temacie
I z betonu róż wyrośnie u nas cały sad
Śmieszy już, to co gadali o nas, bracie
Nawet gdybym mógł, nie wiem, czy bym cofał czas
Nie pójdziemy w dół, będąc na haju po temacie
I z betonu róż wyrośnie u nas cały sad