Skip to content

CzerKaptur

Popularity · Low

YouTube

Searching YouTube...

Lyrics

Kiedy zapada noc i opada na nas senność Każde małe dziecko chcę tę ostatnią przyjemność Bywa nawet tak że jest zagrożenie strajkiem I tata albo mama musi opowiedzieć bajkę Proszę oto jedna o Czerwonym Kapturku Który mieszkał razem z mamą i psem na podwórku To znaczy oni w środku tylko pies za domem Kapturek był dziewczynką jak na imię miał nie powiem Miała ona babcię która mieszkała w lesie Sadziła pomidory i przecierała na przecier Chociaż to robiła była stara okropnie I już nie przechodziła przez ten wielki las samotnie Kapturka obowiązkiem było przecier nosić Lub kiedy mama swojej mamie szykowała koszyk W sumie to nie mamie tylko chyba teściowej Bo jakby była mamą to by tam mieszkały obie Jestem jestem tutaj Jestem jestem tutaj Jestem jestem tutaj Jestem jestem tutaj I tak pewnego razu powiedziała córce Że pomyślała sobie rano o pomidorówce A więc dalej mała chyżo! Ruszaj tyłkiem Zakładaj buty i tą swoją ryżą pelerynkę Ruszaj mi do babci czy ma przecier sprawdzić Nie zbaczaj do dziczy bo pan leśniczy by wlał ci W lesie całkiem blisko grasuje złe wilczysko Jak cię zlokalizuje przecież schrupie cię jak biszkopt Miej oczy wokół głowy i wracaj tu piorunem A jak rozbijesz słoik to ci wygarbuję skórę Trzymaj się tylko drogi i nie rób nic głupiego A jakby działo się coś złego wołaj leśniczego Jestem jestem tutaj Jestem jestem tutaj Jestem jestem tutaj Jestem jestem tutaj Ruszył więc kapturek jak mama przykazała Wiodło ją pod górę tam mała kapliczka stałą Na rozwidleniu drogi może w samą porę Skierowała nogi tam i zmówiła paciorek Potem pomyślała w prawo to szmat czasu W lewo będzie szybciej tylko przyjdzie wejść do lasu Wybrała krótszą drogę weszła między drzewa I wydarzyło się to czego można się spodziewać Wypadł na nią wilk i rzucił się jej do gardła A ona się na całe gardło tylko wydarła Przy czym ten krzyk zlał się w jedno z wielkim hukiem To pan leśniczy z dubeltówki położył go trupem Bardzo się przestraszył nic ci nie jest dziecko Nie wiem a ile ty masz lat Kto ja? Trzydzieści jeden Odprowadził więc do babci tą bidulę A tam zdjęła kapturek po czym poszli na górę I widzicie dzieci to była wasza mama A mnie powiedziała trudno będę wychowywać sama U mnie ciągle brudno w chacie nikt nie sprząta Pamiętajcie o tacie pozostawiam numer konta Zadzwońcie i przyślijcie jakiś hajs Byłoby nice To dla tych którym nie daje spokoju odwieczny dylemat Jakiś tabakiera dla nosa czy nos dla tabakiery