Skip to content

Wyznanie Kalifa, czyli o mocy basni

Popularity · Low

YouTube

Searching YouTube...

Lyrics

Odkąd me oczy łzą wstrętu sycone Zeszły się z Twoich powolnym ukłonem Znajdując wyzwań i łask obietnice Nie dbam o skarby i gardzę mym tronem Odkąd ujęłaś znudzony mój członek W wysmukłych palców zwinną ośmiornicę Wiem, że mam berło, a Ty masz koronę W której obręczy zapłonę, nie spłonę Bo choć mnie chłoniesz Ja Tobą się sycę A ty niespiesznie tkasz zdarzeń kobierzec Węzeł za węzłem w rytm serca uderzeń W gęstej osnowie nie chybiając wątku Chociaż w najdziksze prowadzisz rubieże Idziemy razem labiryntem ścieżek Gdzie jeden koniec wiele ma początków Bo cały z Twoich utkany zamierzeń Należysz do mnie, do Ciebie należę I Tobie wierzę Bo Ty jesteś prządką Odkrywam wszechświat przez rzęs Twych kurtyny Przez siedmiu niebios przejrzyste muśliny I Tobą słyszę lasy i ogrody Ptaki, zwierzęta, wichrowe równiny Tobą woń wdycham piżma i cytryny Tobą smakuję orzechy i miody Tobą zanurzam się w chłodne głębiny Gdzie nie ma bólu, obawy ni winy W ciche krainy Świetlistej pogody Z tej świetlistości wysnuwasz opowieść Słodką, soczystą i cierpką - jak człowiek Gęstą od tęsknot, cudów i koszmarów Ale jej końca nigdy się nie dowiem Bowiem zawieszasz na jednym ją słowie W którym zaklęte szukanie jest - czaru - Mów dalej - błagam, wstrzymany wędrowiec Pan Twego losu i więzień Twych powiek Nad życie, zdrowie Spragniony Twych darów Lecz Ty wiesz dobrze dlaczego tak zwlekasz Zastyga wicher, wstrzymuje bieg rzeka Nie kończy zwierz skoku i słońce nie gaśnie Zawiesza oddech łąka i pasieka I Ta, co ciemność ma kłaść na powiekach Przy której milknie gwar szczęścia i waśni Kruszą się twierdze zamiarów człowieka Też trwa bez ruchu, cicha i daleka Bo i śmierć czeka Na dalszy ciąg baśni Złote złudzenie! Przepyszna szarado! Skarbie Sezamu! Marzenie Sindbada! Objawienie moje! Tajemnico! Krynico woli! Bezwładu kaskado! W Tobie się wznoszę W Tobie opadam W pełnię i w nicość Szeherezado