Skip to content
Lyric
Dive
Public playlists
My playlists
Search
Sign in
Freestyle (RED BULL 64 BARS)
Aleshen i Favst
Popularity · Low
+
Original
0
0
YouTube
Searching YouTube...
Lyrics
Original
Translation
Bilingual
Proces tej drogi narzuca za dużo presji
Przygotuj się na to, że narzucę dużo treści
Shen jak Black Mirror, nie pęka szkło, ja na sesji
Twoje typy są niepewne, skocz na centrum po Mensil
Syntetyczny styl, długimi, dzikimi ścieżkami
Zaprowadza tam, gdzie normal typo raczej nie ma wstępu
Syberyjski chłód jest na mnie, muszę robić tylko ogień
Na tej drodze na bank nie obejdzie się bez lęku
Scena pojebanie nudna, jeden w kółko ten sam sezon
Mogę słuchać ich bez końca, tylko że bez dźwięku
Trochę słabo, że sam nieraz wyjebałem się
Próbując coś odmienić w tej stodole kilka razy z rzędu
Inny rodzaj bólu we mnie, nic już mnie nie zrani
Trochę krzywy deal - miało wspomóc, mogło zabić
Stos napalonych fanek, tylko muza między nami
Jestem dobrze pojebany, z każdym rokiem w większej skali
64 wersów, 6.3 AMG, Shen bardziej ready niż nigdy
Forma przelewa od kiedy zmieniłem ten jebany temat co niszczył
Zjadamy scenę nowością ze smakiem, bo apetyt non stop jest wilczy
Pierdolę standardy rapowe, choć nie powiem, portfel mi przytył
Ogromna jest mapa i robiąc ten projekt dla całego Bytomia, shout-out
Tu ludzie się gubią jak siano w kasynie i nie będę kłamał
Na sześć dych wersów jebania w bawełnę to niezłą aferę poskładałbym
Wiem co chcecie - co weekend dym, brudny śnieg i litrami lean
Lot długi jak numer VIN
Jak zacząłem rapować, to najbliższy ziomal
Powiedział mi: "Skończ rapować"
Teraz ten sam ziomal buja się do tego jak chory na tiki u neurologa
Młody zobacz - życie przewrotne jak na ośce towar
Omal od niego nie jebłem, ponad to, od czarnej rzeki, jaki los jest
Teraz ze studia na studio, przez studio na studio
Robię to rano i robię za późno
By spalał się diesel, jak kolejną rundę jedziemy przez miasto bez celu
Jebać frajerów i każdego typa, co równa się zeru
Kolejny wers mam i za dużo gniewu
W sumie bez niego to nie miałbym tekstu
Licz na przegraną jak wkurwić na wejściu mnie
Cały czas chodzi o pieniądze, na szare dni mijają miesiące
Diamenty chcemy mieć mieniące
Viewsy, choć trochę jak Beynce
Wszyscy idą po nie galopem
Bo o dobrobyt jedno, a zajawa drugie
I rozjebać grę równa się bank
Shote-out dla matki co kuma slang
Trochę rozbił się już GUGU GANG, taka natura tej ziemi
Co łączy, też dzieli
Jest typo, co odjebał tyle, że nie da się z tego wybielić
I dalej to mieli, tego nie zmieni tak łatwo jak koloru feli
Który to już rok? Kurwa, powiedz mi, przelicz
Jebać to zaczynam nowy dzień
Nowy dzień, nowy swag, nowa szansa
Te życie, które mam, kiedyś sen to był
Gram festiwal i remizę, pora wracać już
Trzysta na godzinę, zachowania kompulsywne
Jechałem na ostatnie piętro, utknąłem w windzie
Pyta gdzie jest stary Shen, stary Shen to "XD"
Ludzie zakładają maski - ja mam chain i filter
Pyta jaki smak, kiedy ojebałem system
Mam gruby plan, ale nie myl go z spiskiem
Zawsze jak ruszam to, ha - z piskiem
Mówi, że czuje magię do kreski, mała
Wiem, co potrafisz robić dla atencji, mała
Na playliście mój track to jest "best" - pisz, mała
(Mała) Składam litery jak jebany Szekspir, mała
Spędziłem sylwester w psychiatryku, spędziłem urodziny na odwyku
Ty robisz dwa kroki w tył, a ja zaraz mam może dwa kroki do szczytu
Spędziłem lata na trapie, piszą, że wrzuciłem Bytom na mapę
Pamiętam, jak brałem dwa różne tematy
By za mieszkanie jakoś zapłacić ratę
Jestem za bardzo przy ziemi, chemia w mej głowie się prosi odkleić
Kiedyś o tony za dużo zieleni, a teraz o tony za mało zieleni
Mimo to czystość się ceni
Jak padam na mordę, to bracia dodają nadziei
W realu jest daddy, kiedy ma manię to bejbi
Nie musisz mi ścielić, ta noc będzie heavy, ta noc będzie heavy
Żyję w chmurze i pierdolonych nerwach
Dobrze, że mam muzę, leci od serca do serca
Czysta karta, inaczej mogę przegrać
Mendelejewa za pamięć zna moja nerka
Dzięki Favst i Red Bull za projekt
W końcu się mogłem trochę wygadać
Nie zapominajcie, że żyje się tylko raz
Pozdro