Skip to content

Łańcuch I: Kiosk

Popularity · Low

YouTube

Searching YouTube...

Lyrics

Oni są niemili, bo to Ja jestem niemiły, bo to Ty jesteś niemiła, bo to (Łańcuch) Potem społeczeństwo jest niemiłe, bo to (Łańcuch) Łańcuch, część pierwsza: Kiosk Oh! Młodzieniec staje przy kiosku Kiosk był sytuowany przy dworcu Graffiti blade na słońcu Pokrywa zgniłozielonkawy korpus Opowiem panom, paniom, państwu O tym jak zacząć zdarzeń łańcuch Czy to w Warszawie, Wrocławiu, czy Gdańsku Efekt motyla w wartkim tańcu "Ma pan dziś może?" Odpowiedź: "Nie mam" Kioskarz ma dosyć tego pokolenia W starej robocie miał złe doświadczenia Student odchodzi, bo czeka robota w podziemiach Z samego rana ta potwarz Czemu mnie rzucił na ołtarz? Kioskarz Och, ta podła Polska Drżyjcie klienci sieciówki Oskar Minutę po drugiej rozjuszony student uzupełnia butlę z ketchupem Nagle przeklęta klientka zaczyna go nękać "Czy w tej bułeczce jest gluten?" Na nim ten szelmowski uśmiech Taki co ucho lubi łączyć z uchem Świdruje wzrokiem, mówiąc jej wprost, że Raczej sałatkę by radził z tym brzuchem Ona odchodzi z przytupem "Karma Police", "OK Computer" Nucąc, nagle ochota na wódę Wkrótce pod Carrefoura podjeżdża Uber Trzy i pół gwiazdki? Ale był blisko Trochę jej wstyd, że popija czystą I chociaż twierdzi, że nie jest rasistką Nie ufa tym Saszom, nie ufa Dymitrom Patrz mi w twarz Jest jak kamień Dla ciebie coś znaczyć Nie znaczy nic dla mnie Czuję wstręt Znów cię ranię Nienawiść jest ślepa Tak już zostanie