Ulotka wyborcza
Popularity · Low
YouTube
Searching YouTube...
Lyrics
Wprowadził się bez zaproszenia
Natychmiast poczuł się u siebie
Co poprzestawiał i pozmieniał
Tego już nikt dziś dobrze nie wie
Po kątach poupychał starych
Młodych przekupił, straszył, struwał
Kpił z obyczajów, walczył z wiarą
Powtarzał, "Praca", a sam czuwał
Powtarzał, "Praca", a sam czuwał
Więc pracowaliśmy jak dzicy
On wciąż poganiał i pilnował
Mieszkania, klatki, kamienicy
Klucze do bramy nam pochował
Aż się zaczęło robić marnie
I dochodziło już do bitki
Gdy okradając nam spiżarnię
Bezwartościowe dawał kwitki
Bezwartościowe dawał kwitki
I kłamał, całe lata kłamał
Aż bojąc się o własną skórę
Zrobił raz w nocy na nas zamach
Wprowadził w domu dyktaturę
I na tym wreszcie się poślizgnął
Chociaż się nie połapał w porę
Bo przez to w końcu sam się przyznał
Że u nas jest sublokatorem
Że u nas jest sublokatorem
Otwarcie bił nas i obrażał
I wszystkie meble pozastawiał
Aż rozchorował się, postarzał
Więc schlebia nam i chce rozmawiać
Leczyć go czy wyrzucić za drzwi?
To temat naszych ciągłych sporów
Lecz jedno może zrobić każdy
Skreślić go z listy lokatorów
Lecz jedno może zrobić każdy
Skreślić go z listy lokatorów