Skip to content
Lyric
Dive
Public playlists
My playlists
Search
Sign in
Kolejny krok
Electric Rudeboyz
Popularity · Low
+
🇵🇱 Polish · Original
0
0
YouTube
Searching YouTube...
Lyrics
Original
Translation
Bilingual
Kolejny krok
Kolejny krok w głąb spoconego miasta
Na światłach tłok, chodnikiem idzie niewiasta
Nos w chmurach, głowa duża, zimna, pieniędzmi szasta
Cała okolica tonie w jej sunglas'ów odblaskach
Kolejny krok w głąb spoconego miasta
Chłopaki w złych maskach stoją przy fastach foodach
Na twarzy kebab, w nosie feta, a w tętnicy wóda
Nuda być może coś dzisiaj trafić się uda
Kolejny krok i mijam wraki ludzi na skraju
Na jednym ze swoich ostatnich hajów
Na początku wszystko było jak w raju
Teraz ważne są minuty, a nie to co nazajutrz
Szybkie życie to nie rozwiązana krzyżówka
Wyładowana problemami wielka ciężarówka
W piwnicy, w bramie, na dworcu miejscówka
Coraz szybciej się kręci na zegarze wskazówka
Kolejny krok w głąb miasta które rzadko się budzi
Widzę dookoła tłum tysięcy samotnych ludzi
Na skręcenie karku biegną goniąc każdą sekundę
Chyba wielu z nich z życiem toczy najcięższą rundę
Tutaj ludzie złożeni i maksymalnie prości
Tyle samo nienawiści ile miłości
I radości, tyle samo co bezpodstawnej złości
Podłości, z wielu powodów wkurwionych gości
W głąb ulicy na której nikt o nic nie pyta nikogo
I nikt nic nie chce wiedzieć, każdy idzie swoją drogą
Krok w głąb ulicy gdzie ciągle jest ten sam dzień
Każdy ma swoja bajkę i nikt nie widzi cię
Jak wszędzie każdy widzi tylko to co widzieć chce
Po co, skąd, dokąd, dlaczego, kiedy, co, jak i gdzie?
Czasem bywa źle, wtedy tłumy krzyczą nie!
Czasem tu otwieram oczy choć wydaje mi się że śpię
Kolejny krok w głąb spoconego miasta
Tu wszystko wiruje i tu ciśnienie narasta
Gdy centralnie swą ofiarę wypatrzą psy
I jeszcze bardziej narasta gdy ofiarą jesteś ty
Kolejny krok i kompletnie nie mam pojęcia co się dzieje
Straciłem trochę mapę, z deka mózg mi się grzeje
Tłoczno i duszno, choć wiatr czasem tu wieje
Fakt z faktem kleje, tłum w tramwaju szaleje
Mijam też ludzi którym strach bije z twarzy
W najcięższej chwili nikt by pomóc się nie odważył
Każdy z nich słowa waży, widać że nie raz się sparzył
Niecierpliwie pragną by przełom się wydarzył
Kolejny krok i nie mogę dogonić tego miasta
Coraz dłuższy chodnik pod stopami mi wyrasta
Na obrazkach przede mną tysiące scenariuszy
Tylko trzeba zrobić krok, tylko trzeba w miasto ruszyć