Skip to content

VII. Nie kradnij

Sobota
Popularity · Low

YouTube

Searching YouTube...

Lyrics

Mój panie zmiłuj się wiesz że dobrze chcę Ale czasem nie kontroluję się Szatan kusi mnie bym chodził po dnie Potrzebuję cię w nocy i we dnie A wspomnienia me dziś doceniam je Nic nie zmieniam wiem chuj wie czego chcę Proszę wybaw mnie od samego siebie Wznoszę ręce swe do nieba do Ciebie Bym sam sobie nic nie zepsuł od dziś Bym mógł na przód iść bez strachu mieć myśl Że szatan odbierze mi wszystko co ugrało Rodzinę przyjaciół i lata pracy całe Maszeruję po chwałę przedsięwzięcie nie małe Niech skorzystam w końcu z lekcji które odebrałem Mleko już rozlane i nie ma co płakać Sam szukam natchnienia dla siebie w tych trackach O zmiłowanie proszę Ojcze wszechmogący Pomóż bym w porę dostrzegł zagrożenie nadchodzące Są rzeczy droższe niż pieniądze przecież wiesz Nadzieja gdy błądzę jest ważniejsza niż cash Czas którego niemalże ciągle mi brak Cenny jest jak wiedza której ciągle mi brak Szczytny cel przyświeca w końcu chodzi o rap To dlatego dzieciak pieprzę polityki świat Te bandę złodziei czasu i nadziei Diabelskie nasienie z czartem po kądzieli Proszę o wytłumaczenie co tam w ogóle oni chcieli Między prawdą a Bogiem sami się nie zrozumieli Niech yym to strzeli niech trafi cię szlag Gdy kradniesz mój czas po prostu od tak Nadziei mi nie brak podzielę się brat Ale pilnuj by nie skradł jej parszywy gad By ogień pomyślności się palił By nigdy go nam nie odebrali Od nich nas broń Panie który czuwasz tu By aniołowie twoi pilnowali Byśmy fałszywych przyjaciół dostrzegali Od nich nas broń Panie który czuwasz tu Tylko nie kradnij mi Ty Ty nie kradnij nam Trochę pokory gdy kopiujesz ESSA sound Ja ci to wszystko dam ile chcesz sobie bierz Technikę i flow też bo niby czemu nie Brzmienie i na bogato Jedziesz niech trwa maraton Wiesz że wypiję za to Ej że i co ty na to Dwa tysiące trzynasty Anno Domini Nowe brzmienie pomysły Proszę masz rozkmini Wyciągnij wnioski gdy zaczniesz kopiować styl Pucuj się ziomuś ty wtedy to nie wstyd I masz tu z pierwszej ręki najświeższe patenty Na klipa na bita na wypas piosenki I tak ESSA zaraz wypali z czymś ziomuś znowu Jak tu przestać gdy napędza cię machina ziomów Do samego grobu w tych przykazaniach trwać Panie mój dopomóż bym sam nie musiał kraść By ogień pomyślności się palił By nigdy go nam nie odebrali Od nich nas broń panie który czuwasz tu By aniołowie twoi pilnowali Byśmy fałszywych przyjaciół dostrzegali Od nich nas broń panie który czuwasz tu By ogień pomyślności się palił By nigdy go nam nie odebrali Od nich nas broń panie który czuwasz tu By aniołowie twoi pilnowali Byśmy fałszywych przyjaciół dostrzegali Od nich nas broń panie który czuwasz tu