Przystanek
Introspekcja
Popularity · Low
YouTube
Searching YouTube...
Lyrics
Jak ja kocham ten stan gdy mosty za sobą palę, to niebanalne
Brak na sercu mym ran jak ślepia medusy zamienia mnie w kamień
Chłód zrobiłem się znów, lubię być nieświadomy, odłużony
Trud, męczący mnie głód przeżyć podnoszących puls
Wiszę nad przepaścią myśli
Tańczę na krawędzi chęci
Tak wierny serca w skale
Lecę wbrew intencji
W skrzydle nienawiści
W strachu, że nie skręci
Mam już dość, mam dość
Umysłowej impotencji
Chłód powtarza się znów, taki męczennik stały, szukam dziury w całym
Grunt to znaleźć ten bunt, bo kiedy znam zasady aż mi serce krwawi
Słód zamieniam na łzy bo tak jest wybaczalnie, chwile płyną zdanie
Gbór utarty na wzór bycia dziwką na usługach emocji
Wiszę nad przepaścią myśli
Tańczę na krawędzi chęci
Tak wierny serca w skale
Lecę wbrew intencji
W skrzydle nienawiści
W strachu że nie skręci
Mam już dość, mam dość
Umysłowej hipotermi strat