Skip to content
Lyric
Dive
Public playlists
My playlists
Search
Sign in
Giovanni Dzia Dzia
donGURALesko
Popularity · Low
+
🇵🇱 Polish · Original
0
0
YouTube
Searching YouTube...
Lyrics
Original
Translation
Bilingual
Myślą, że to koniec
Wszyscy tak inni, a jednak
A jednak tacy sami
Totem leśnych ludzi
Błędne oczy zakłamanych niewolników fikcji
Rapowanie rąk nie brudzi niewolników fikcji (boli)
Wszyscy tak inni, a jednak
A jednak tacy sami
Mówi, mówi
Błędne oczy zakłamanych niewolników fikcji
Mówi kto?
Niewolników fikcji
Mówi Giovanni Dziadzia (salut), na nodze Damani Dada
Armani garniak, brat, na fali latam (latam na falach)
Na bani gadam, grunt pod nogami badam
Choć los wali na sagan, z grani nie spadam (jak, jak, jak?)
Mechanizm Bragga, chaos jak w Somalii bałagan
Dobra dla ziomali rada, weź nie udawaj
Wstawaj po upadku, przodków miej za świadków
Słabych lepiej traktuj, nie zazdrość w żadnym wypadku
I nie paktuj z demonami, bratku
Nie neguj faktów, nie mów, że wyrośnie kaktus ci
Rymem szatkuj ich, dobrze traktuj bit
Masz dość statków, to się ustatkuj dziś
I nie mędrkuj, w bagnie nie wędkuj
Szukaj prawdy dźwięku, przyszłość trzymaj w ręku
I nie komentuj tych bez dokumentów
I bez dobytku, bez domu, bez zbędnych zbytków (bez)
Przy korytku każda świnia kwiczy
Wilk szuka zdobyczy, pies ujada na smyczy (ahhauu)
Co się liczy? Świat przyczyn i skutków
Guliwer wśród krasnoludków w krainie smutku
Zrywa więzy, bo wierzy, wie, że zwycięży
Samsara krąży, los leży w jaskini węży
Wszechpotężny miecz, moja nadzieja
Biegając w kniejach, milion oddechów – ma epopeja
Beznadzieja? Nie dla nas, nam niepisana, brat
Będzie nam dana nagroda niespodziewana, brat
Pod wozem kanał, na wozie banał rządzi
Rząd rzęzi, szarpie zwierz na uwięzi się
Szumi las, płynie czas, słowa płyną
Są, miną i mkną, obłoki płyną
Pod peleryną prawdy nie całkiem zmokną (aha)
Choć na początku i końcu jest samotność
Żeby dotknąć i poczuć, że sens
Doprawdy jest, liczy się gest po sam kres
Rwie rwetes, mój flow płynie jak Ganges
Wczoraj Rzym i Sokrates, dzisiaj Jankes (łoi)
Od konkwisty do Visty i giełd (gdzie)
Mknie balisty bełt (shot), zajebisty zgiełk burzy
Sztorm w kałuży, czemu to służy, ludzie?
Te piramidy wznoszone w bólu i w trudzie
Chciałbyś uciec, ale dokąd? Nie masz
Chcą igrzysk i chleba, ciągły kiermasz debat
I nie masz nieba, nie teraz, nie tu
Widząc ten brud i licząc na cud, że
Znajdziesz grunt, zmacasz brud w nurcie wartkim
A po mnie zostaną kartki i już
A Nóż w wodzie niech straszy u Polańskiego
Mam Boga swego, niech stanie się wola Jego
A ja mam Boga swego, niech stanie się wola Jego
A ja mam Boga swego
Mamy Boga swego
Niech stanie się wola Jego