Skip to content

NIE WIDZISZ

Tef
Popularity · Low

YouTube

Searching YouTube...

Lyrics

Ludzie tu kłamią, mówią jest okej Ludzie tu kłamią, nie ufam im, wiesz? Palę na stres to, idę się przejść Nie ufam ludziom no i Tobie też Przechodzę obok tej suki jak damn Biorę tę sukę, a dzisiaj ją zjem Za dużo się wkurwiam, bo za dużo wiem Nic już nie czuję, bo zatruwam łeb Ty jesteś ślepy jak jebany kret Nie mów za dużo, poleje się krew Moi ziomale tu pakę zamówią Dziś sobie pojemy, bo ładny jest dzień Za dużo mam syfu na bani Ty kupiłeś styl, taki tani Ludzie to kurwy, świat jest zjebany Wszyscy udają, że mają zasady Jak potrzebny hajs, to nie dzwonię do taty Wszyscy nam mówią, że nie damy rady Ona chce tu usiąść, ona chce odpalić Chwali się ludziom, że latała z nami Ty kłapiesz buzią bro, jesteś za słaby Ja rzucam wersy, tak jak granaty Jebać Conversy, nie chcę drogiej szmaty Jebać tych leszczy, się bujam jak panicz Mówiłem jej trochę to stan między nami Ty nie mów nic w ogóle malutka Bo nie interere mnie kurwa co robisz z typami Żyje w tym świecie i do tego świata Ja czuję wyłącznie nienawiść Dlatego tu ciągle latamy Nas było tak dużo, zostaliśmy sami Robię całe życie to, to nie spontan Młody Łukasz, młody Tef No i mamy hit, tak to wygląda Połowa typów tylko w japie mocna Moja mama mówi flachę odstaw Jestem z boja, tu nie widać słońca Kładę wersy, kładę je bez końca Jesteś twardy, to się kurwa podstaw Znowu pije do dna, wiesz, że to nie na pokaz Ona chce dać mi serce, ty najpierw je pokaż Dzwonię do zioma - ustawiona lota Ona się wkurwia, znowu strzela focha Dostaję kurwicy jak słucham o blokach Chcesz stąd uciec, składam czas, weź popatrz Nie chcę jej zranić, nie mówię, że kocham Ja muszę coś palić, inaczej nie można tu Ludzie tu kłamią, mówią jest okej Ludzie tu kłamią, nie ufam im, wiesz? Palę na stres to, idę się przejść Nie ufam ludziom no i Tobie też Przechodzę obok tej suki jak damn Biorę tę sukę, a dzisiaj ją zjem Za dużo się wkurwiam, bo za dużo wiem Nic już nie czuję, bo zatruwam łeb Ty jesteś ślepy jak jebany kret Nie mów za dużo, poleje się krew Moi ziomale tu pakę zamówią Dziś sobie pojemy, bo ładny jest dzień Za dużo mam syfu na bani Ty kupiłeś styl, taki tani Ludzie to kurwy, świat jest zjebany Wszyscy udają, że mają zasady Jak potrzebny hajs, to nie dzwonię do taty Wszyscy nam mówią, że nie damy rady Ona chce tu usiąść, ona chce odpalić Chwali się ludziom, że latała z nami Ty kłapiesz buzią bro, jesteś za słaby Ja rzucam wersy, tak jak granaty Jebać Conversy, nie chcę drogiej szmaty Jebać tych leszczy, się bujam jak panicz Biegam i latam na zmianę A ty sobie chodzisz po pomalutku Do Twoich ludzi zero szacunku Ty go lepiej miej do moich ludków Typy się modlą do Boga, a tu nie ma cudów Kręcisz tę lalę na loda Ona nawet nie ma mózgu Ja się jej podobam, a ty nie masz gustu Ale szkoda tef dał beat, a ja kładę wokal Robię beat, najpierw palę josha Nienawidzi mnie tu każdy sąsiad Bo do mica wydzierana morda Dawaj talar, dawaj więcej złota Zasługuję na to jak nikt inny Mój ziom zbierał mońce na tych workach No więc jak biegał, unikał policji Nie mam czasu na te pogaduszki Raczej nie pogadam se z Tobą o niczym Chłop zrobił sukę, myśli, że to wyczyn Tacy właśnie żyją tutaj zawodnicy Jesteś za malutki bym się z Tobą liczył I jesteś za głupi bym wpadał na spliffy Gumki recepturki, zbieram je powoli By niedługo nimi oplątywać pliki (okej, okej, okej) Ludzie tu kłamią, mówią jest okej Ludzie tu kłamią, nie ufam im, wiesz? Palę na stres to, idę się przejść Nie ufam ludziom no i Tobie też Przechodzę obok tej suki jak damn Biorę tę sukę, a dzisiaj ją zjem Za dużo się wkurwiam, bo za dużo wiem Nic już nie czuję, bo zatruwam łeb Ty jesteś ślepy jak jebany kret Nie mów za dużo, poleje się krew Moi ziomale tu pakę zamówią Dziś sobie pojemy, bo ładny jest dzień Za dużo mam syfu na bani Ty kupiłeś styl, taki tani Ludzie to kurwy, świat jest zjebany Wszyscy udają, że mają zasady Jak potrzebny hajs, to nie dzwonię do taty Wszyscy nam mówią, że nie damy rady Ona chce tu usiąść, ona chce odpalić Chwali się ludziom, że latała z nami Ty kłapiesz buzią bro, jesteś za słaby Ja rzucam wersy, tak jak granaty Jebać Conversy, nie chcę drogiej szmaty Jebać tych leszczy, się bujam jak panicz