Skip to content
Lyric
Dive
Public playlists
My playlists
Search
Sign in
NIEBIESKI DOM
Białas
Popularity · Low
+
🇵🇱 Polish · Original
0
0
YouTube
Searching YouTube...
Lyrics
Original
Translation
Bilingual
Karol!
Mój domek był niebieski tak jak smerfy
Niebieski jak te psy co dzisiaj rano tutaj weszły
Tu się uniezależnił dzieciak i się uzależnił
Tu przestaliśmy być dziećmi (Karol!)
Pod okno podszedł ziomek i zostawił mi samary
Tu naćpany se robiłem antysystemowe dziary
Moje serce na podłodze połamane na kawałki
A ta dziwka z tym frajerem na nim tańczy (ej)
Kolega ma dziś nowe narkotyki, wiesz na test
Może te zagłuszą bol, który we mnie jest
Siedzimy najebani całe noce w mojej kuchni
Twarze zakazane, nikt nie robi zdjęć
Zostają ci, co do stołu przybici są jak gwoździe
A reszta jedzie z molo do dłużnika po pieniądze
Od poniedziałku wszyscy idziemy na siłownię
Do poniedziałku wszyscy lecimy jak śmigłowce
Znów lądujemy w kuchni, a nie gotujemy crack'u
To był prawdziwy trap, a nie było jeszcze trapu
Mieliśmy duży skład, ale nikt nie robił rapu
To smutna wersja Chłopaków z Baraków
Ci co nie dali rady dalej żyją tam bez celu
I mieszkają u mamy w tym pokoju co w liceum
A kolegę, którego odwiedzałem na widzeniu
Odwiedzam na cmentarzu - trzymaj się przyjacielu
Mój domek był niebieski tak jak smerfy
Niebieski jak te psy co dzisiaj rano tutaj weszły
Tu się uniezależnił dzieciak i się uzależnił
Tu przestaliśmy być dziećmi (Karol!)
Pod okno podszedł ziomek i zostawił mi samary
Tu naćpany se robiłem antysystemowe dziary
Moje serce na podłodze połamane na kawałki
A ta dziwka z tym frajerem na nim tańczy (ej)
Drugi mój kolega umarł, bo rozjebał się motorem
Trzeci mój kolega umarł, bo pożegnał się z honorem
Czwarty mój kolega umrze, bo zabije go wieczorem
Pomyślałem w ręku z nożem porobiony mefedronem
Podziwiałem tych co grubo zarabiają, nic nie mają
Dziś dzieciaki na mnie patrzą się tak samo
Lepszego życia sobie nie mogłem wyśnić więc
Myślę o ludziach, o których nikt nie myśli
O starszej pani co powoli traci pamięć
I co dzień dowiaduje się o śmierci swojej mamy
O typie co nie gada z matką, bo nie dostał domu
I uznał to za powód, żeby nigdy jej nie pomóc
O typie co podpalił brata kiedy pili razem
O typie co siekierą zapierdolił w butle z gazem
O typie co synowi bronił zajrzeć do lodówki
O synie co go prawie zabił kluczem francuskim
Mój domek był niebieski tak jak smerfy
Niebieski jak te psy co dzisiaj rano tutaj weszły
Tu się uniezależnił dzieciak i się uzależnił
Tu przestaliśmy być dziećmi (Karol!)
Pod okno podszedł ziomek i zostawił mi samary
Tu naćpany se robiłem antysystemowe dziary
Moje serce na podłodze połamane na kawałki
A ta dziwka z tym frajerem na nim tańczy (ej)