Trrra
Popularity · Low
YouTube
Searching YouTube...
Lyrics
Nie wiem, co śpiewa ta szmata w chórkach
Mam nadzieję, że nie jebać to
Powiedzcie coś sensownego, a nie ile zer za show
Kurwa mać, dekada w rapie wybije za rok i
Pewnie w najbliższym czasie wóda wypije za to
Zaczynałem poniżej dna
Jakbym słyszał swoje rzeczy dzisiaj zdissował bym się sam
Fala krytyki to było tsunami i nie w
Internecie, tylko w życiu byłem wyśmiewany
Kurwa czaisz?
Nie podawali graby
Potem wyszło kto jest jaki, się zmieniły sprawy
Byłem małolacik, który nie zatracił wiary
Kolekcjonowałem zwycięstwa, a nie ofiary
To jest kurwa dowód, że podniosę się znowu
Nie ma znaczenia czy przy tym narobię se wrogów
Pokój ze stolicy
Motywacji mam za ośmiu
Jeśli będzie trzeba, mordo, znowu stanę w ogniu
Dieta pudełkowa, bo wpierdalam wszystkie płyty z polskim
Rapem i się dziwię co chłopaki wy tam wyczyniacie?
W dodatku liżalko-dupek przy każdej okazji
Najsmutniej widzieć jak chcecie być na siłę fajni
Marny spektakl
Żal mi jest was
Wyginacie się po atencję, już na fitness czas
Młody marzyciel na szczycie tam widzę nas
Albo hajs, życie, strzał w dychę albo jebać
Już mi bania pęka
Jaram se blant
Ulica jest zimna, ale katanę mam
Bardziej pakamera niż Panamera
Jest hajs na melanż, a nie ma na relaks
Takie życie łapiesz szpont fon
Robisz bond call
Wpadaj na szpon bazę zgotujemy szpont sos
Dedykację ślę tym blokom
Wariaty wyjdzie na dobre
Życie w pogoni za flotą
Jebać kurwy co czyhają tylko na potknięcia
Myślałeś, że ziomek z ukrycia robi zdjęcia?
Trumna psią na streecie paparazzi jebać frędzla
Moja chata to nie poczekalnia
Na chuj żeś się przypałętał
Jakiś młody Parandowski mi to ma z twoją
Kliką nie poszedłem do prasowiaka na lunch
Co dopiero robić pizdo hajs?
Wypierdalaj!
Nienawidzę takich jak ty i trzymaj się z dala
Nawet po kokonie nikt nie będzie z tobą gadał
Nie lecą pozdrówki
A może polecieć hara?
Ciebie to się serio nawet musi wstydzić mama
Nanananana, idziemy na party, nie piżama do szklanki w
Budzinach, a jak karty to trzy dawaj, a blanty zawijam dwa
Nie liczą się hajsy jak biba trwa
Nie myślę o niczym, dopóki mnie nie przywita kac
Życie to jest dziwka
No bo dyma nas
A po wszystkim zamknięte drzwi
Na razie
I znów jesteś sam sześć metrów pod ziemią
Jakbyś wstydził się najbardziej
Byleby niczego nie żałować