Skip to content

OTZI

SZPAKU
Popularity · Low

YouTube

Searching YouTube...

Lyrics

Ludzie są jak płatki śniegu ciągle gdzieś zmierzają Czasem dostaną wiatru w skrzydła Czasem gdzieś na trochę osiądą Ale i tak któregoś dnia po prostu stąd znikną Skuty jak Ötzi mamo który rok Sygnał spod lodu proszę zabrać mnie już stąd Nie palę zioła i nie piję alkoholu Już nie jem psychotropów proszę chcę wrócić do domu Jebany Covid nam zabetonował nogi (głowy) Same choroby z dnia na dzień dopada młodych W moim mieście pewien Filip któryś miesiąc na OIOMie Już gadałem z Twoją Mamą wierzę że będzie dobrze Szary blok a w nim poligon Powiedz który rok (który rok) Walicie to Powiedz który rok powiedz która noc Powiedz kiedy przyjdzie Bóg i zakończy to Nam nie potrzeba psychologa tu potrzeba egzorcysty Jestem czysty odkąd do mnie duchy przyszły Łyk najtańszego wina w sklepie Pokaż mi że żyję Mała jeśli tu naprawdę jesteś Uspokajam ich jak benzodiazepiny Chodzę skuty jak Ötzi w mieście amfetaminy Ciągle tu jestem jak pacjenci psychiatryka Na dworcu w Olsztynie gdzie Pan Dobro nas unika Uspokajam ich jak benzodiazepiny Chodzę skuty jak Ötzi w mieście amfetaminy Ciągle tu jestem jak pacjenci psychiatryka Na dworcu w Olsztynie gdzie Pan Dobro nas unika Dawno jest po nas Mówię o scenie bo u nas ciągle jest pożar Stałem sam jak strach na wróble krzyczałem że mam dość Nikt nie słyszał moich próśb gdzie był Bóg i jego Sąd Nie chodziło nam o kwit nigdy Chciałem być kimś z miasta gdzie co drugi lata elektryczny Tu miało być nasze graffiti no a nie ma wcale Pan Prezes chciał za duży kwit za obszczaną ścianę Tu nie chodzi znów o siano wcale Po prostu świniom się nie daję Nawijałem że nikt nie wierzył we mnie A sam zwątpiłem w Kinniego niepotrzebnie (co za bezsens) Wszystko prawdziwe ale nie wiem czy ja Jestem naprawdę czy to wszystko to gra Ciągle błądzę jak ćma Bo szukam światła które da mi ten raj Uspokajam ich jak benzodiazepiny Chodzę skuty jak Ötzi w mieście amfetaminy Ciągle tu jestem jak pacjenci psychiatryka Na dworcu w Olsztynie gdzie Pan Dobro nas unika Uspokajam ich jak benzodiazepiny Chodzę skuty jak Ötzi w mieście amfetaminy Ciągle tu jestem jak pacjenci psychiatryka Na dworcu w Olsztynie gdzie Pan Dobro nas unika