Skip to content

To Nie Czas

Popularity · Low

YouTube

Searching YouTube...

Lyrics

To nie czas by rozmyślać nad decyzjami przebacz Każdy z nas chciałby zyskać od ziemi się oderwać Ponad dach wszystkie miejsca z nadziei i pragnienia Aby świat w końcu żyć dał ten syf zamienił w teatr Mamo zgubiłem się kajdanki drzwi bez klamek Powiedz na co w lodówie te psy od kominiarek „Ale masz przejebane" pocieszył jeden z nich Wolę mieć przejebane a Ty psie zamknij pysk No i w ryj jeden cios drugi trzeci czwarty Choć nie mam wolnych rąk pluć sobie nie dam im Mimo to do posadzki cios z tyłu na nerkę Szkoda że nie widzę twarzy tylko na ryju bawełnę Skurwysynu masz szczęście że dziś chroni cię blacha Jak spotkamy się na mieście jeszcze wspomnisz ten atak Jeden wyciągnął gnata i wycelował w mózg Mi mówiąc „ej pajacu chcesz żyć to bez kłótni" Jebane kurwy myślę „tak ma być mamo" Nim spojrzę Tobie w oczy muszę zabić ten amok Zamiast marzyć by kawior ozdobił nam stół Nie chcę stać się ofiarą pierdolonych psów To wolność dla ryzyka ryzyko dla wolności To wolność dla ryzyka ryzyko dla wolności To wolność dla ryzyka ryzyko dla wolności To wolność dla ryzyka ryzyko dla wolności To wolność dla ryzyka ryzyko dla wolności To wolność dla ryzyka ryzyko dla wolności Mamo wiesz że chciałem zadbać o rodzinę i Ciebie Marzenia moich dzieci nie wyżywię ich chlebem Za to morda o glebę znów mam nad sobą psa No chyba dojechaliśmy skoro wstał Wziął broń wymierzył w bark „Ty idziesz ze mną" „Kurwa na pewno" nie brzmiało to jak przyjemność No to jeszcze raz wpierdol tu nie ma sprzeciwów A władza absolutna na tym polega wirus Myślę kombinuj jak wyjść z sytuacji Co powiedzieć jak skłamać by żyć z tym co mam dziś Czuć dramat jak patrzysz tu na rozwój wydarzeń Błagam jeszcze raz zabić nie pozwól mi Panie Wyciągnęli mnie z auta pałą dali po plecach Głową otworzyli drzwi znów zlali bym nie wstał Potłuczone żebra utrudniają mi oddech Nie pozwól bym przestał daj mamo się podnieść To wolność dla ryzyka ryzyko dla wolności To wolność dla ryzyka ryzyko dla wolności To wolność dla ryzyka ryzyko dla wolności To wolność dla ryzyka ryzyko dla wolności To wolność dla ryzyka ryzyko dla wolności To wolność dla ryzyka ryzyko dla wolności Jesteśmy w środku „pewnie wiesz co się stanie" Myślę wpierdol plus wpierdol cel przesłuchanie Z rozpoznaniem na sercu kamień sieje panikę Dobrze chociaż ból nadał skrzywienie mimice Strachu po mnie nie poznasz nawet jeśli chcesz To wszystko przez ten ryj opuchnięty i krew Jebać ból jebać stres i tak im nic nie powiem Nagle słyszę „weź go wypuść to kurwa nie ten człowiek"