Skip to content

Zostań W Domu

LOWPASS
Popularity · Low

YouTube

Searching YouTube...

Lyrics

ATZ, Bober, Miroff, Wuja HZG, ciężki lowpass Nad miastem leci hiphopowy orszak Szukaj poszlak Wjeżdżam na stylu jak stary Porszak Choć jesteśmy separre jak MADA i Olszak A ją znowu trafia szlak, he Bo moja prawda jest mojsza Weź odpalaj tego dżosza Rapy Marceliego i Miłosza To nie rzeźby Wita Stwosza Oni znowu rzeźbią jakiś tune, ale wrzucam go do kosza Mieli kilka dupek, ale jedna se gdzieś poszła Ta niedziela jest w kurwę oschła Miałem ją za przyjaciela, a chce robić ze mnie osła A ja robię trampolinę z niej, uważam by nie doszła Skaczę wyżej tam, gdzie życie to nie koszmar Znowu zalewam się, ale biorę na chłodno Każdą myśl od gwintu po dno Podobno to nie jest maraton, ale wciąż nie widzę mety Piję bo lubię, a nie przez kobiety Prosili żebym został w domu ale mnie ciągnie do mikrofonu i do moich ziomów Tracę bez nich poczucie pionu chociaż gdy robimy flachę sprowadzam się do poziomu Prosili żebym został w domu ale mnie ciągnie do mikrofonu i do moich ziomów Tracę bez nich poczucie pionu chociaż gdy robimy flachę sprowadzam się do poziomu Jestem na Ochocie kiedy ona ma ochotę (kto?) Niszczę wątrobę (mhm), miało być zdrowiej (co?) Nie dbam o formę, seks tylko półtorej (wow) Minuty, w dłonie skręcany dżojek (o wariacie) Dawaj tu flachę, potrzebuję cytrynowej Ups, pardon, inaczej - poproszę (dawaj, dawaj) Wokół mnie ludzie, każdy jest dobrym ziomem Więc się ogarniam nie rządzę, mordo poratuj mnie ogniem, bo (nie ma) Nastał moment by nasza celebracja Właśnie rozpoczęła drogę do głębszego poznania, mmm W bletce orange kush, pustki na miastach Ale wolności nie zabierze nam fake biurokracja (fuck you) Długi państwa to nie nasza sprawka (nie, nie, nie) Władza zachłanna widać to po podatkach Pamiętaj o zarazkach upomina mnie mama Suplementuj witaminy w tabsach Prosili żebym został w domu ale mnie ciągnie do mikrofonu i do moich ziomów Tracę bez nich poczucie pionu chociaż gdy robimy flachę sprowadzam się do poziomu Prosili żebym został w domu ale mnie ciągnie do mikrofonu i do moich ziomów Tracę bez nich poczucie pionu chociaż gdy robimy flachę sprowadzam się do poziomu Jestem Kapi, a mi coche es su casa Mała zapraszam, wskakuj do UNDAbusa Polizei często trzepie w poszukiwaniu kwasa To efekt szmugli grzybów przez granicę przez Ponczasa Ta fura to mój dom, ale nie drugi Bywały czasy, że mieszkaniem musiałem spłacać długi Booking.com i do fury wyprowadzka Kimałem pod Ogniem, więc na kolację żarłem placka Piękne czasy, nie powiem Właściwie wszystko jest piękne z tego samochodu okien Braciak dawno już nawinął, what's going on? Tam gdzie zaparkujesz zawsze będzie Twój dom Nie wiem co jeszcze zrobię Żeby częściej ruszać w trasę z moim psem po Europie Chcecie żebym został w domu? No dobra Ale tylko gdy będzie stał na czterech kołach, elo Prosili żebym został w domu ale mnie ciągnie do mikrofonu i do moich ziomów Tracę bez nich poczucie pionu chociaż gdy robimy flachę sprowadzam się do poziomu Prosili żebym został w domu ale mnie ciągnie do mikrofonu i do moich ziomów Tracę bez nich poczucie pionu chociaż gdy robimy flachę sprowadzam się do poziomu Jak wyjdę z domu, to może nie wrócę To nie jest dobre dla bedroom producer Mam tyle miejsca w głowie, że od dawna się nie duszę Odpięte wrotki stale, chyba już nie muszę ćpać, pić Umiem ze sobą szczerze być, grown bitch Choć nie zmienia się nic, bo za żywe granie oddam wszystko Lubię jak krzyczą i lubię jak oddychają blisko Kiedy tańczę, to na nogach schodzę nisko Oni płoną, ja skaczę przez ognisko O czwartej rano siedzę gdzieś na krawężniku Ulicy słowo wciągam z zaplutych chodników Wdycham noc, wydycham świt Spadam jak kot, wszystko git, wszystko git Prosili żebym była w domu Ale mnie ciągnie do mikrofonu, do zespołów