Regegege spod żabki
B S M
Popularity · Low
YouTube
Searching YouTube...
Lyrics
Siemka ziomale, regegege wam odwale, jak pierdolnę se baniaka, momentalnie złapię falę!!
Dzień się zaczyna, kac męczy strasznie, w kieszeni dwa zeta, zaś nie ma na flaszkę.
Zenek przyniósł puszki spod śmietnika, zaniesiemy złom, sprzedamy na Staszica.
Nie mam zegarka, za to mam swój rytm dnia, gdy Żabka otwarta - to już git i muza gra.
Nie pytaj mnie, kiedy wrócę do domu, no bo ławka to mój adres, tylko nie mów nikomu.
Łolajlajla la lala olajla jo lala je
Z flaszeczką w ręce, siedzimy tak na ławce, z fajami w mordzie, i miarką na trawce,
W Biłgoraju życie to dopiero chill, nie mamy kurwa nic - ale za to mamy styl.
Buty z bazaru, dresik po bracie, wiemy gdzie się skitrać, gdy flaszkę ma się.
I radio w kieszeni gra stare hity, tylko taka myśl, że będzie mamrot pity.
Wczoraj nas przegonił Seba z ochrony, bo ponoć straszymy klientki z Korony.
My tu tylko siedzimy, pijemy kulturalnie, z mamrotem w ręce, pijemy oficjalnie.
Marzy mi się wyjazd – na Maltę czy Albanię, ale jak to zrobić, jak tu wino takie tanie.
Zamiast biletu, mam paragon z Żabki, i znów siedzę z ziomami, żulami z naszej klatki.
Łolajlajla la lala olajla jo lala je
Z flaszeczką w ręce, siedzimy tak na ławce, z fajami w mordzie, i miarką na trawce,
W Biłgoraju życie to dopiero chill, nie mamy kurwa nic - ale za to mamy styl.
Buty z bazaru, dresik po bracie, wiemy gdzie się skitrać, gdy flaszkę ma się.
I radio w kieszeni gra stare hity, tylko taka myśl, że będzie mamrot pity.
Wieczór zapada, wiatr niesie rozmowy, sklep monopolowy, to jest biznes dochodowy.
Józwa przyniósł bimber z lat dziewięćdziesiątych,
Z ziomeczkami zaczynamy po miareczce sączyć.
Lecz nie mamy wiele, za to mamy siebie, ziomuś ci pomoże, kiedy będziesz w potrzebie.
Dopóki flaszka pełna i nie wzywa cię rodzina, pijemy do końca, ile kto wytrzyma.
Łolajlajla la lala olajla jo lala je
Z flaszeczką w ręce, siedzimy tak na ławce, z fajami w mordzie, i miarką na trawce,
W Biłgoraju życie to dopiero chill, nie mamy kurwa nic - ale za to mamy styl.
Buty z bazaru, dresik po bracie, wiemy gdzie się skitrać, gdy flaszkę ma się.
I radio w kieszeni gra stare hity, tylko taka myśl, że będzie mamrot pity.
Wszyscy najebani, że aż strach pomyśleć, jeden śpi na drzewie, drugi pływa w Wiśle.
Trzeci leży w krzakach, szluga jeszcze pali wszyscy tak się najebali że aż w końcu popadali !