Skip to content
Lyric
Dive
Public playlists
My playlists
Search
Sign in
notre damn ft. asl33p
noffkoffska
Popularity · Low
+
🇵🇱 Polish · Original
0
0
YouTube
Searching YouTube...
Lyrics
Original
Translation
Bilingual
Brak mi momentu na STOP
Znowu w hotelowym roomie zdarty mam głos
Znowu w hotelowym roomie odpalamy gierkę na dwóje
A potem dzielę się skunem, przyjmę za ciebie i bullet, huh
Nie wiem, gdzie tu backstage jest
Robię foto na page, kasuję plan B
Mam wszystko, co chcę, szkoda czasu na sen mi
Stylówa na basic
Bo moje nuty są trendy
Słuchaczu, robisz dzień mi, wielkie dzięki za te diengi
Robię grind jak Frizu daily
Bez przerwy
Ale dzisiaj mam ochotę odpocząć
I załadować się w byle jaki pociąg
Najlepiej z tobą, najlepiej obok, najlepiej nocą
Więc może, ehe
Podpalmy Notre Dame, jak ma być tam jedna z pań
Napadnijmy na mennicę, weźmy cały hajs
Wynajmijmy jakąś willę, rozjebiemy bass tam
Basta od mojego miasta
Do tych, co kusiły, a teraz zostaje niesmak
Kiedy spełniam sny, to się nie potrafię przespać
Niech ostatnie przejścia
To będą już ostatnie przejścia
Zasłaniasz tę tandetę, kicz mi, wpisuję cię w rider techniczny
Jeśli będą zamknięte listy, to jak cię przemycić? Mam wiele myśli
Czaję, że nie możesz ze mną być wszędzie, czekam tu tylko, aż skończę i wrócę po weekendzie
Gramy event po evencie, ale tęsknię, bo jak jesteś
Jara mnie, że ignorujesz tych zjebów na backu, większość by prosiła o fotę, wiesz?
Połowa ludzi tu okej, a druga prosiła się o ten wers
Mogą nas nie lubić, okej, jest tak jak pokazujesz coś, a nie poker face'a
Wracamy rano, mogę nie spać
Podpalmy Notre Dame, jak ma być tam jedna z pań (o-o-o)
Napadnijmy na mennicę, weźmy cały hajs (uuu)
Wynajmijmy jakąś willę, rozjebiemy bass tam
Basta od mojego miasta
Do tych, co kusiły, a teraz zostaje niesmak
Kiedy spełniam sny, to się nie potrafię przespać
Niech ostatnie przejścia
To będą już ostatnie przejścia
A może pojedziesz ze mną w trasę?
Jakoś mijamy się ciągle z czasem
Wiesz, nie wyobrażam sobie, że nie patrzysz na mnie
Jak każdy wers dedykowany dla ciebie jest
Nie ma cię na występie znowu
Na ból przepisuje mi lekarz opium
I dwa tygodnie urlopu, i świętego spokoju
Zapętlone aż od rana do mroku, bez alkoholu
Bez afer, bez grania i scen
Ale co to jest za życie bez szycia swoich karier?
R-A-P, to chyba już gen
Kocham cię, ale muzę, ale co?
Muzę kocham trochę bardziej
Kocham muzę trochę bardziej