Skip to content

Miedzy Jawa A Snem

Popularity · Low

YouTube

Searching YouTube...

Lyrics

Między jawą a snem, pomiędzy jawą a snem To co przynosi klęskę, daję zwycięstwo innym Często słabość to męstwo, uległość to bycie silnym Czystość to bezeceństwo, mądrze być infantylnym Głupio być uczeniem pilnym, ależ skądże Nieomylnym bywa tylko ten, który pod ziemią sześć stóp leży Wco wierzyć, stać w miejscu czy walkę o pieniądz szerzyć Gładkim w obejściu byc w ludzkiej naturze nie leży Przetrwać, żyć, nie popaść w niebyt I zaspokajać potrzeby, nie kłaniać się przed wrogiem Mówię pod Bogiem, za pan brat z diabelskim rogiem, dam Wam ogień To stylu [?], bo mam za sobą pożogę i swoją drogę w tej puszczy jak Tarzan Dziś Bonanza, a jutro może deszcz nieszczęść albowiem to rzeczywistość i jej bezsens, w jej środku człowiek ze swym jestestwem, choć biegły w piśmie i mowie jak niegdyś idący po trupach by upaść i swego dowieść Między jawą i snem, zdradą a lojalnością, dobrocią, złem, głupotą a mądrością, nocą i dniem, zepsuciem i moralnością Wciąż klucze, z rzeczywistością zderzyć się muszę Prawda i fałsz, podłość i szlachetność, niebo i piekło, trzeźwość i rausz, radość i wściekłość, pomiędzy nimi klucze, czy zaprzedam duszę jak Faus, nie, nie muszę słowo się rzekło Czy przyjedzie beknąć za morze kłamstw lub jeszczę gorzej, życie nie da nam na to szans, w próżności lans, współczesny wzorzec i chciwość skrywana skrycie zalew śmierdzącej tandety, którą karmimy młodzież niestety Ta rzeczywistość ma w swym kodzie dwoistość, stojąc na rozstaju dróg miej na względzie swoją przyszłość czas zatrzymać się w tym pędzie, przestać kopać sobię grób Bo daremny każdy trud, kiedy tkwisz w błędzie Przyjdzie ten dzień i szczęścia łut wykpi szczerzę, hipokryzji powiesz z mego życia zniknij ci co przywykli doń w tej erze, niech nadal w tym bagnie tkwią Nie wybiorą którejś ze stron, nie brudząc rąk Między jawą i snem, zdradą a lojalnością, dobrocią, złem, głupotą a mądrością, nocą i dniem, zepsuciem i moralnością Wciąż klucze, z rzeczywistością zderzyć się muszę Pomiędzy pozą, szczerością, obłudą, prawdziwością, krętactwem, prawością, fikcją, realnością Intencje zacne o zgrozo są rzadkością A rzeczywistość przeraża swą szarością Co z tą ludzkością, zaszczytu dostąp, buduj tratwę ratunkową Mam flow i gadkę by sprostać najgłębszym wodą najwyższym progom, najwyższy czas stawić czoła pozostać sobą a zmienić wszystko wokoło Nie jeden raz zwykła zawiść na drodze stanie zycie jest szkołą, która uczy radzić sobie z każdym wyzwaniem a w planie po sobie zostawić ślad, niczym kamień rzucony na szaniec, pośród ludzkich wad Miłość, nienawiść, życie, śmierć, szach i mat opuszcza topór kat, dotrzymasz kroku? Prawda i wers, tak już od lat i przy niej będę trwać, dopóki nie przyjdzie zejść, dopóty będę grać Między jawą i snem, zdradą a lojalnością, dobrocią, złem, głupotą a mądrością, nocą i dniem, zepsuciem i moralnością Wciąż klucze, z rzeczywistością zderzyć się muszę To, to, to realne życie Dobro i zło, fałsz i zdrada To, to, to realne życie Miłość, nienawiść, muszę przetrwać, to reguła tego świata