Skip to content
Lyric
Dive
Public playlists
My playlists
Search
Sign in
TEN SAM
Bosski
Popularity · Low
+
🇵🇱 Polish · Original
0
0
YouTube
Searching YouTube...
Lyrics
Original
Translation
Bilingual
Przyjemy na VIP, pieluchy, szampan, alarm, kamera tropi skandal
Afera, wandal robi sobie salta, cała nasza populacja brodzi w bagnach
Spontan sielanka, tańczymy kankan
Szukaj sobie haka, na mnie nie ma bata
Bas robi atak, nuta ta wymiata
Połamane rymy, sukieńczyny to jest napad
Co drugi pali, głupa że rapuje, ale ja tylko widzę tam tombak
Falsyfikat jak upadła Madonna z wielkim cycem Van Clompa
Po tej hołocie zostaną tylko nieodpalone znicze na grobach
Prawdziwa bomba, boski beztroski, kolejnym hitem dla was zapodam
Stale się na mnie patrzysz łaku, czas by odnaleźć własny dar
Czy do ciebie dojdzie, że nie każdy może jak ja zapodawać uliczny rap?
Piszczę stamen, ja mam wyjebane, dalej mam wenę, dalej mam bal
Leżą jak drewno, ja lecę na trzeźwo, w sefno na pewno trafiam od lat
Połamane wersy, pojebane teksty, tylko kocury mają ten vibe
Karawana kitu, depilacja syfu, nie ma tu wejścia, nie ma z nami szans
Determinacja, pasja i gracja, rok po roku ziom level up
Stanę na głowie, dalej widać jotę, wiele zmieniłem, ale wciąż ten sam
Cztery dychy mam na karku, scena to mój parkour, nienawidzę chałtur
Nie robię falstartu i onić awantur
Niszczyć działam bratku, mam poczucie smaku
Znam każdy atut, pokonuję wady, nie pojmuję zdrady, nie notuję straty
Nie kupuję akcji od niepewnej marki
Życie zweryfikowało kto tu jest skumaty
Ten sam od lat z weną ma kontrakt, ten sam chłopak, który rap kocha
Ten sam wokal uderza po nocach, ten sam motywacji głos nie na pokaz
Ten sam od lat z weną ma kontrakt, ten sam chłopak, który rap kocha
Ten sam wokal uderza po nocach, ten sam motywacji głos nie na pokaz
Stale się na mnie patrzysz łaku, czas by odnaleźć własny dar
Czy do ciebie dojdzie, że nie każdy może jak ja zapodawać uliczny rap?
Piszczę stamen, ja mam wyjebane, dalej mam wenę, dalej mam bal
Leżą jak drewno, ja lecę na trzeźwo, w sefno na pewno trafiam od lat
Połamane wersy, pojebane teksty, tylko kocury mają ten vibe
Karawana kitu, depilacja syfu, nie ma tu wejścia, nie ma z nami szans
Determinacja, pasja i gracja, rok po roku ziom level up
Stanę na głowie, dalej widać jotę, wiele zmieniłem, ale wciąż ten sam
Jestem tym samym ziomalem, ale o wiele mądrzejszym
Jestem silniejszy niż byłem, bo w cudach peleton kręty
Ale coś mi się udało pokonać stare popędy
Ten sam i zupełnie inny, to oksymoron konkretny
Stale się na mnie patrzysz łaku, czas by odnaleźć własny dar
Czy do ciebie dojdzie, że nie każdy może jak ja zapodawać uliczny rap?
Piszczę stamen, ja mam wyjebane, dalej mam wenę, dalej mam bal
Leżą jak drewno, ja lecę na trzeźwo, w sefno na pewno trafiam od lat
Połamane wersy, pojebane teksty, tylko kocury mają ten vibe
Karawana kitu, depilacja syfu, nie ma tu wejścia, nie ma z nami szans
Determinacja, pasja i gracja, rok po roku ziom level up
Stanę na głowie, dalej widać jotę, wiele zmieniłem, ale wciąż ten sam