Skip to content
Lyric
Dive
Public playlists
My playlists
Search
Sign in
BERLIN2026
francis, Oskar83, oraz, Rów Babicze
Popularity · Low
+
🇵🇱 Polish · Original
0
0
YouTube
Searching YouTube...
Lyrics
Original
Translation
Bilingual
Ya
Minęły 3 lata, a ja znowu Berlin, tym razem bez wujka, bez kurew (bez kurew)
Co, co się zmieniło? Pytają, czy im coś ogarnę, rzadziej, jak się czuję
Ciągle się przykładam, jak im poziom spada, to dzwonią, wchodzę na ratunek
"Zrób tak, żeby miało to ręce i nogi" – mnie prosi co drugi kadłubek
Py–py–py–pytają: "Bardi, kiedy coming out?", mówię: "Pas, póki co", spójrz prawdzie w oczy
Bardzo długo rany leczy czas, widzę to, widzę was, widzę ból, że już macie dosyć
Niejeden ma hajs i patrzy na świat przez przeszklony dach i zaszklone oczy
A teraz powiedzcie mi prawdę, czy to boli, jak dupą zbijacie kokosy?
Ja trzy lata temu to bym nie pomyślał, że będzie tak dobrze, a nadal się martwię
A jak się zaczynasz opłacać, to nawet lojalność oddadzą Ci w barter
I choć kamień z serca, to ciągle się boję, że na nerki spadnie
I znowu coś z bólem wyleję na kartkę
Jak nie z drzwiami, no to okno, jak połówka, no to litr
Jakbym wtedy poszedł solo, to bym dzisiaj nie miał blizn
Udawałeś wtedy kogoś, żeby poczuć się jak nikt
Jakbym wtedy nie był sobą, to dzisiaj byłoby mi wstyd
Tego życia już nie ma i nie jestem dumny, a było jak noc z kurwą bez gumy
Pościel jeszcze ciepła, a ja bez pokuty, w powietrzu się unoszą perfumy
Obiecałem sobie złote góry, wzorem byli ci, co mieli dobre fury
Ten czy tamten skurwiel, powiedz który? Najpierw wóda, potem szczury
Pozdrawiam Bródno i moje bankructwo, trawę bardziej zieloną niż szmaragd
Tej oczy niebieskie, przyjedź taksówką, ja czekam z Jackiem, potem wypierdalaj
Bez szacunku do życia, przyjmując placebo, tego chcesz znów, wariat?
Samobójstwo czy morderstwo? Pościg za śmiercią, Jezus Maria
Uczucia przykrywał farmazon jak fornir, mieliśmy zamknięte oczy
Otworzyły się, gdy zjedliśmy kartonik i byliśmy pokorni po tamtej nocy
Lekkomyślność? Można powiedzieć, że raczej głupota
Dziś bolą mnie stawy na zmianę pogody, głodny? Po Maku mi skacze glukoza
Jak nie z drzwiami, no to okno, jak połówka, no to litr
Jakbym wtedy poszedł solo, to bym dzisiaj nie miał blizn
Udawałeś wtedy kogoś, żeby poczuć się jak nikt
Jakbym wtedy nie był sobą, to dzisiaj byłoby mi wstyd
0-3-0, kierunek na Berlin, musiałem przylecieć, nie mogłem uwierzyć
Że Twoja zaliczka z wytwórni podobno gdzieś tutaj na ulicy leży
Dalej robię wszystko od nowa, z Berlina do studia, ze studia na koncert
Na początku drogi wziąłem to na bary, więc muszę to teraz wycisnąć jak Wojfer
Nigdy mnie nie spotkasz na ściance, sami sobie tu robimy reklamę
Stoję na czerwonym, to jak stoję w korku, a nie na czerwonym dywanie
Obrastały w pióra, wyjebało ego, ale potem nie masz co się tu dziwić
Bo dopiero, jakbyś zagrał w Monachium, to może w końcu byłbyś Kimmich
Podjeżdża G-Klasa, chciałeś być jak oni, ale nie dla Ciebie te sfery
Rzucają materiał z ręki do saszety, a Ty jedynie pod kebabem do nery
I nawet kiedy upadnę, to brat mnie nie zostawi w bagnie, tylko poda linę
A jeśli ktoś stoi za Tobą murem, to tylko kurwy w Berlinie