Skip to content

BAD 4

ADEK WWA
Popularity · Low

Listen

YouTube

0:00 / 0:00
Loading YouTube player...
Lyrics offset
Synced

Lyrics

Trzecia doba a ja lecę, zaraz skończy mi się szmal Jak sowa oczami świecę, rozsypany w drobny mak Mówiłem, że nie polecę. Okłamałem siebie sam Strasznie kołata mi serce, za dużo weszło na raz, brat Znów jestem sam, nikt ode mnie nie odbiera Jest afera, nie ma sprzętu. Ponownie zabiera melanż Się klei wena za to, poszedłem na bogato A teraz pusty w ryj jak pato, pogoń Warto, czy było warto, weź się nawet mnie nie pytaj Krew leci z nosa, tampon podała kobita Za to wchodzę jak fantom i odradzam się na bitach I zaraz znowu zwijam banknot, sięgam po kielicha Micha znowu pełna micha, walę, bomba, boli kicha Ledwo oddycham ale ziomek klei się nawijka Czuję się jak na filmach, czuje się jak po drinkach Bo w sumie kurwa po nich jestem ale jest rozkminka Klip mam mieć zaraz ale jednak go przełożę Muszę życia zrobić aranż, znowu ląduję na Sorze O Boże, paranoje to mnie zjadają od środka Może teraz się przyłożę, żeby końcu się wydostać Otchłań, porywa mnie ta chora otchłań Znów okiem sieję postrach, znowu ta czarna owca Tak na gotowca, napisałem ten tekst Tak na gotowca, napisałem ten tekst I znowu flex wjechał a ja na bezdechach Się kurwa duszę, wrak człowieka, czas mi ucieka Czekam na temat, aż dowiozą, abym znów zjechał Jak naraził tylko windą lecz kto wie dzieciak Na lękach, na chorych lękach znowu piszę zwrotkę Kręci mną jak kołowrotkiem, jakbym zamienił się w rolkę Znowu zły początek i jeszcze gorszy koniec Parzy mnie tak jak wrzątek, to czego tak bardzo się boję Dobra kończę ziomek bo mi się kończy temat Więc zaraz się rozłączę i zakończę poemat Ciężki schemat w mojej głowie już się kręci A więc żegnam, kolejny dzień niech będzie lepszy