Patology Party
Popularity · Low
Listen
YouTube
0:00 / 0:00
Loading YouTube player...
Lyrics offset
Synced
Lyrics
To jeden wieczór z tych, w którym kończą się żarty
Debetem zapierdala wszystkie kredytowe karty
Tak się tańczy gdzie się nie popatrzy
Otworzyć mam zaszczyt, patology party
Bierem 3, po półtorej na łebka
Ekstra, taksa, w klubie wixa
Totalna najebka, żona dzwoni telefonem
A Ty z wyjebaniem ustawiasz wyciszone, ta
To jest bal do białego rana
Zaciął się, padł ziomek, miał coś do przyjebania
Nananana, cały dzień balony
I wam kurwa kra, kraczą wiony
Możesz pierdolony, sytuacja specifyczna
Gruda w chuj chemiczna, ciężka jak Pakistan
Po 300, laboratoryjna
A dzisiaj jest sterylna
Dance bitch, patology party
Dance bitch, patology party
Dance bitch, patology party
Dance bitch, patology party
Dance bitch, patology party
Dance bitch, patology party
Dance bitch, patology party
Dance bitch, patology party
Wybija Cię z chaty drugi dzień w melanżu
Wydzwania Cię szmaty, które również w tańcu, bansuj
Dobre z nich akrobatki
Kondomy, wódę, szlugi kupujecie na stacji
Trochę mało dyskretnie bywa w kawalerce
Ziomek z tamtą drugą zamyka się w łazience
Będą gięte, ona wybiera pornola
Łapiesz ją za pizdę, jest mokra jak woda
Się bawi patola, suka jest na tyle ostra
W szpilkach zwija wyro i daje Ci się związać
Bondaż, tak się bawią rapery
Spokojnie wasze córki odstawimy Golfem 4
Pod sam blok, każdy jest dorosły
Dziś wole nimfomanki, wczoraj wolałem związki
Ale serce nie sługa i kutas nie dupa
Voulez vous coucher avec moi się wyruchać
Dance bitch, patology party
Dance bitch, patology party
Dance bitch, patology party
Dance bitch, patology party
Dance bitch, patology party
Dance bitch, patology party
Dance bitch, patology party
Dance bitch, patology party
Warszawa nie Miami - chyba żeś trochę przesadził
Uciekasz na fazie ze szpitala z wenflonami
Patology party zaczynamy
Krążą gramy, zawsze ktoś gdzieś jest nieźle wyjebany
Niezły kocioł, ręce się pocą
Ona puszcza oko, ale zajebista, lubie wodę głęboką
Z koleżanką pstryk foto, cyc spoko
Ktoś obok upierdolił, mordo, mordo
Patrze na nią, ona jakaś przestraszona
Patrzy za siebie, a tam kurwa wojna, noc niespokojna
Ekipa na ekipę, plus ochrona
Ja napierdolony jak stodoła
Ktoś dzwonił, mój ziomal: "przyjedz po mnie, bo zawijać się pora"
On chwile, bo to Wola
Podbiegam do niej, jedno pytanie padło
Dobra jadę z nią, nie wiedziałem, że pójdzie tak łatwo
Będzie hardkor, palę szluga znów czekając na koleżkę
Tam ze dwóch już w erce
Dobra jest, pędzę, on mówi zahaczamy gdzieś jeszcze
Wrzucę paczkę i odwiozę was pod klatkę
Wiec ustawiam stawkę, jak zawsze
Zaraz mi rozjebie czaszkę, choć już nie Avanti
Spotkała swoje koleżanki
Jedziemy, wyciągam banknot i pyta, czy nie mam karty
Zagrzana jak piekarnik
Jadę z nią, w dzisiejszą noc będzie kąt rozwarty
Chuj w ten kwit, jutro będziemy się martwić, dance bitch (ta)
Patology party