Skip to content

Wiecznie Niewyspany

BeCeKa & Filipek
Popularity · Low

Listen

YouTube

0:00 / 0:00
Loading YouTube player...
Lyrics offset
Synced

Lyrics

Od zawsze nienawidzę pustych lasek Co lecą na siano, jak Assasin Creed Ciężkie życie na polskich osiedlach, bez porównania do Beverly Hills W robocie flota przekracza dwa koła Napiwki wpadają, kiepów nowa paczka Ty chyba za dużo oglądałeś filmów, na rejonie później udawana gangsta Sukces to praca, nie daj sobie nigdy wmówić Że jesteś gorszy od innych Uważaj, co mieszasz i w jakich dawkach, by nie skończyć jak Lil Peep Widziałem dziewczynę po urodzinach, na kwadracie wciągała pregabalinę Odechciało się ćpania czegokolwiek Wolę z kuzynem po tyrce zajebać w szyję Ostatni stanął na podium Przyjaciel stanie się wrogiem, nigdy na odwrót Powiedz mi, kurwa Dlaczego w kościele księża dotykają małych chłopców? Brudna prawda, ja za nią zginę, w moim sercu mam tylko rodzinę Płakałem jak zmarła mi babcia, a nie Mac Miller Za pierwsze pieniądze z rapu, na remont kuchni, bo leci tynk ze ściany Mama zmęczona wraca po pracy, gotuje obiad dla chorego taty Każdy miał ze mnie polewkę, a Twoja ekipa od razu spisała na straty O piątej nad ranem kończę pisać wersy, wiecznie niewyspany Za pierwsze siano kupiłem mikrofon Rap się od wtedy stał dla mnie robotą W moim mieście nie jest łatwo zarobić Tylko jak barwy masz, co nie są spoko Mimo że ja nie widziałem siana w tym To nie potrafiłem sobie od tego odpocząć Jak mój sąsiad od picia, kiedy na klatce wyjebał domofon Wstawili nowy dopiero na wiosnę, mnie wtedy chłopy ganiały po mieście We trójkę za rapy, które robiłem, w chuju mam Jakie masz do mnie podejście Jeżeli takie jak zjeby ze Ślizgu, kwestionując mnie Co by się tu nie wydarzyło Żeby za raperów potem zginąć Którzy prawdziwością sobie wycierali ryło (fuck off!) To guilty pleasure, dla mnie muzyka to życie po prostu I nie hoduję lajków bananowców Wychował brud mnie, malutki metraż, nie jestem fancy Kim jesteś, kurwo, żeby raperów rozliczać za wersy? Może byłoby lepiej, jakbym zdał maturę, poszedł na studia? Jebać Mówiliby do mnie "geodeta", ale dzień przed egzaminem miałem melanż Wierzyłem, że kiedyś ktoś się odezwie, a wybicie będzie realne, ziomie Nie zostanę kolejnym niewypałem, tak jak Griezmann w Barcelonie Trzy bluzy w szafie, ujebane skoki, nie słucham Drake'a, zabijam smoki Jeżeli miałbym wylecieć do góry, to tylko i wyłącznie po ulcie Poppy Nie mam życia all inclusive, podali łapę, nie zawiodę, w hejtera wbite Yurkosky miał rację, gdy pisał komentarz, że warto zapamiętać tę ksywę Moje oczy widziały wiele, od miłości do zdrady Uszy coraz częściej słyszą pierdolenie za plecami Chcą wiedzieć o mnie więcej, info tajne przez poufne Nie jestem zoofilem, ale ostatnio pokochałem żółwie (HYPE!) Za pierwsze pieniądze z rapu, na remont kuchni, bo leci tynk ze ściany Mama zmęczona wraca po pracy, gotuje obiad dla chorego taty Każdy miał ze mnie polewkę, a Twoja ekipa od razu spisała na straty O piątej nad ranem kończę pisać wersy, wiecznie niewyspany Za pierwsze pieniądze z rapu, na remont kuchni, bo leci tynk ze ściany Mama zmęczona wraca po pracy, gotuje obiad dla chorego taty Każdy miał ze mnie polewkę, a Twoja ekipa od razu spisała na straty O piątej nad ranem kończę pisać wersy, wiecznie niewyspany