Skip to content

Bal kreślarzy

Popularity · Low

Listen

YouTube

0:00 / 0:00
Loading YouTube player...
Lyrics offset
Synced

Lyrics

Patrz płynie kolorowych świateł nad Sekwaną sznur W dolinie grzmi Paryża nocny śpiew jak świerszczy chór Jak noże czarne ostrza dachów kroją nieba tło W nich okno lśni tam jak i Ty ktoś spać nie może Dziś w chambre de bonnie bal kreślarzy Każdy wytworny jest jak lord Nikt dnia tu wspomnieć się nie waży Ni pracy praca chamski sport Odbijaj flaszkę żądz nie kiełznaj Na orbitę wszyscy wraz Bo gdy tak człek od rana pełza To wieczór spędzić chce wśród gwiazd I Ty tu jesteś Ty o rękach Co tak gotycki mają rys I piękna jesteś jak jutrzenka W swoich sukienkach z Marché aux Puces Chciałbym się zbliżyć ukochana Do uszka nucić Ci mój śpiew Cóż kiedy leżysz na dwóch panach A między nami kran i zlew Któż umie tak jak Polak mówiąc milczeć milcząc pić Tak szumieć tak o słowo jedno zaraz w mordę bić Ech biada te gotyckie ręce znów nie tam gdzie trza Darujcie mi wybite drzwi łbem żabojada Dziś w chambre de bonnie draka w sali Znowu z lokalem będzie źle Cóż gdy żabojad się napali To zawsze może nadziać się Co mi ich franki ich ostrygi Wywiozłem z Polski com tam miał I zawsze mogę bez fatygi Przygrzmocić temu co bym chciał Cóż z tego że wybiegła za nim Że mu w banioli skleja łeb Cóż że dla niego zdejmie stanik Ja mam swój cios on tylko sklep Więc wolę zrzec się mych karesów I z wami moją whisky pić Na całe życie bez adresu Ale z imieniem własnym być Cóż z tego że wybiegła za nim Każdy urządzić się jest rad I bierze on ten towar tani A mój jest przecież cały świat Więc jeszcze seta znakomicie Padniemy ale zgódźcie się Że z tylu różnych dróg przez życie Każdy ma prawo wybrać źle