Skip to content
Lyric
Dive
Public playlists
My playlists
Search
Sign in
Jedźmy Gdzieś
Warszawski Deszcz
Popularity · Low
+
Original
0
0
Listen
YouTube
1
2
3
0:00 / 0:00
Loading YouTube player...
Lyrics offset
Synced
Lyrics
Original
Translation
Bilingual
Three, two, one, go!
Warszawski deszcz jest półka, tak
Głośników pełna półka
Dla wszystkich na czterech kółkach
Posiadaczy wszystkich czterech kół
Szyby w dół, zmazniesz dwa razy w pół
Człowieku jedziesz, jedziesz tak, jedziesz tak, a
Wszystko mija razem z czasami i z miejscami
Wszystko się rozpływa, wszystko jest poza nami
Teraz to kiedyś z zamazanymi obrazami
Zawsze z chłopakami jest miejsce dla wszystkich
Czasem jest nerwowo, jesteśmy zawsze z tobą
Ostaś nie świruj, bo znów nie jesteś sobą
Lubimy więcej nutów, bez skoków bardziej spoko
Numer A, Z, T, J, czerwone oko
Jadę, jadę, fura wiezie brygadę
Razem ruszamy na eskapadę
Cel jest żaden, rajd ma jedną zasadę
Byle, byle do przodu i nie rozbić samochodu
Wyjść z tego cało, żeby nic się nie stało
Masz jakieś buch? Jeden rząd, nie za mało
Jedziemy do M, on zawsze mi pomoże, ja wiem
Solidny pięciopak bez ściem
I tak dzień za dniem masz zamachem
Bez kitu zrzutka na wachę
Jeżdżę z Ostachem
No wiesz człowieku, DJ Ostaś
W tym kawałku to bardzo ważna postać
Dobra dawaj Marszałkowską, jedźmy gdzieś
Dobra dawaj Świętokrzyską, jedźmy gdzieś
Dobra teraz dawaj Polną, jedźmy gdzieś
Dobra teraz dawaj Rolną, jedźmy gdzieś
Teraz dawaj Wisłostradą, jedźmy gdzieś
Dobra dawaj na Krakowskie, jedźmy gdzieś
Teraz jedziesz Łazienkowską, jedźmy gdzieś
Dawaj jedź Niepodległości, jedźmy gdzieś, a
Bak pełen wachy, teraz spójrz na blachy
To zaczyna się U-X-T
Ciąg dalszy niech nie obchodzi cię
Dera, Almera, powietrze tnie
Ostaś wiezie numera, Maria i mnie
Z przodu kolumny dwie, z tyłu dwie
To są momenty, dla których żyć się chce
Chłopaki pojedźmy byle gdzie
Byle nastukać się przez chwilę
Oddać się blantom, rusz na zielony fantom
O rajd, kolejny rajd i nie ma to tamto, o
Bez paniki moja dusza, spokojnie
Znowu z miejsca rusza, już siedzę wygodnie
Ruszamy się swobodnie, prosto
Raczej szybko i ostro, lecz w końcu spokojnie
Znów zaciągam się mocno
Podróż bez oporów, często gdzieś w nieznane
Bogów za godziną Ostaś nie da za wygrane
Emocje dzisiaj będą w promocji
Z latarni od was maski
Jedź trochę wolniej, bo zaczął się warszawski
Wrażenia, żadnej z tych chwil nie pozamieniam
Wybieram znowu tylne siedzenia
Z boku Tede, Josen z przodu zapuszcza kasetę
Ulicami miasta ciągle dalej
Ulicami miasta ciągle dalej
Dobra dawaj na Opoki, jedźmy gdzieś
Teraz dawaj już na Pragę, jedźmy gdzieś
Teraz dawaj jedziesz w centrum, jedźmy gdzieś
Teraz dawaj na Śródmieście, jedźmy gdzieś
Teraz jedziesz na Wschód, jedźmy gdzieś
Dobra dawaj na Grację, jedźmy gdzieś
Teraz jedziesz na Żoliborz, jedźmy gdzieś
Teraz dawaj na Mokotów, jedźmy gdzieś, a
Długa droga, noc czy dzień wszystko w smugach
Jeden osiem zero, z naprzeciwka ktoś nam mruga
Pełna kontrola, bo ukryta gdzieś radiola
Coraz wolniej po oponach, pierwszy raz w tych stronach
Nie zapominaj o przestrogach
Możesz zamknąć szybę, bo wieje mi po nogach
Dobra dzięki, wszystkie blanty i tak mi zwiało z ręki
W sumie to nieważne teraz w którą stronę
Zony pierdolone na max rozkręcone
Ej Ostaś, weź wyjedźmy już pod domem
Na koncert w teren ruszamy pełną parą
Glut czerwone karo, żadne tam Camaro
To mój człowiek Jaro, tnie jak strzała
Wyciska wszystko co fabryka dała
Czerwona Brava to wiśniowy i gała
Słuchaj dalej to jeszcze nie cała brygada
CUB i jego Łada
W tych samochodach warszawski deszcz pada
Ale, ale to dla wszystkich kierowców
Zwłaszcza chłopaków z dymu i blantowców
Dobra dajesz Katowice, jedźmy gdzieś
Dobra dawaj na Trójmiasto, jedźmy gdzieś
Teraz dawaj jedziesz Olsztyn, jedźmy gdzieś
Teraz dawaj na Biały Stół, jedźmy gdzieś
Dobra dawaj do Kalisza, jedźmy gdzieś
Teraz dawaj Praga Jeden, jedźmy gdzieś
Teraz dawaj do Szczecina, jedźmy gdzieś
Zawsze lataj do stolicy, jedźmy gdzieś, a