Skip to content

Maria i Józef

Popularity · Low

YouTube

Searching YouTube...

Lyrics

Józef zmarł na raka wargi, leży w ziemi drugi rok. Żona wciąż o nim pamięta, mieszka sama, taka piękna panna wdowa. Maria wdowa po Józefie pod numerem mieszka trzecim. Wszyscy w bloku, że trzepnięta, nosi kotom - taka święta - panna wdowa. A gdy wieczorem idzie na cmentarz, siada na ławeczce przed grobem męża, zaciąga się powietrzem, wyjmuje chusteczkę z kieszeni i wzdycha, bo dobrze jej było z Józefem I gdy już go sobie tak powspomina to śpiewa mężowi piosenkę, a piosenka ta mniej więcej leci tak: Raz, dwa, trzy, hej! Ile razy byłeś ciałem zanurzony w dzikie krzaki ciepłą nocą. I rzygałeś marzeniami za trzy złote, co przynoszą wiśni smak. Ile razy już wiedziałeś co jest grane, o co tak naprawdę chodzi. Kiedy rano szedłeś lasem taki lekki, tak spokojny pan swych nóg. Józef zmarł na raka wargi, leży w ziemi drugi rok. W trumnie jest bardzo statycznie, Józef liczy kwiaty ślicznie - rozkorzenia. Wiosnę, lato, jesień zimę, Józef liczy tętno świata I przeżywa po raz drugi wszystkie noce i poranki, biedny Józef... A gdy wieczorem stygnie ziemia, Józef wsłuchuje się w kroki ludzi chodzących po cmentarzu. Czeka na Marię, czeka, jak ją słyszy, to się cieszy. I gdy Maria kończy śpiewać swoją piosenkę. On, ile sił w swoich zgniłych płucach, śpiewa Marii piosenkę, a piosenka ta mniej więcej leci tak: Raz, dwa, trzy, hej! Ile razy byłaś ciałem zanurzony w dzikie krzaki ciepłą nocą. I rzygałaś marzeniami za trzy złote, co przynoszą wiśni smak. Ile razy już wiedziałaś co jest grane, o co tak naprawdę chodzi. Kiedy rano przy mym boku budziłaś się taka piękna.