Skip to content
Lyric
Dive
Public playlists
My playlists
Search
Sign in
Maffija
Znowu Tony
Popularity · Moderate
+
🇵🇱 Polish · Original
0
0
Listen
YouTube
1
2
3
0:00 / 0:00
Loading YouTube player...
Lyrics offset
Synced
Lyrics
Original
Translation
Bilingual
Jezu, Panie Tony, dawno Pana nie było
Może coś tylko Pan nawinie, ale tylko od początku?
No dobra
W dwa tysiące jedenastym moi starzy się rozwiedli
I kurwa, Bogu dzięki
Nagle miałem podwójne prezenty i podwójne chaty
Jakbym był bogatym skurwysynem z Magdalenki
Mama - lewak, tata - konserwatyzm, ja gdzieś pomiędzy
Dlatego kocham i tradycję, i szanuję lesby
W środku ekstrawertyk, ekstra nerdy
Niewierzący, ale kiedyś blisko ewangelii
W podbazie byłem w szkole męskiej, katolickiej
Na lekcje mundurki, to był pojebany moment
Mówiliśmy o tym, co to grzech jest, o komunii
I jak złym wymysłem jest Harry Potter
Potem do szkoły publicznej, tam poznałem parę fajnych kobiet
Ale rzadko próbowałem podejść
Wolałem nakurwianie z kolegami w CS i szybkie jedzenie
Bo jeszcze wtedy kosztowało grosze
A, przy okazji zacząłem przygodę z marihuaną i z papierosem
Czternaście lat, kuzyn dał mi buszka
I już na zawsze zniknął ze mnie zdrowy chłopiec
Klasa ósma to już butla z alkoholem
Jakiś Somer, Żubrówka i pogięty szlug
Z perspektywy czasu uprawiałem w chuj patologię
Ale w sumie to bym to powtórzył, gdybym mógł
A liceum? Tonęło w używkach
Dlatego te rapy to freestyle do gibona i piwska
Byłem mały, to się bałem Herobrine'a
A, jak duży, to się bałem, że mnie zwinie policja
Stałem się wtedy kimś tam, rosła mi charyzma
Choć miałem długie włosy i chodziłem w skinny jeansach
Czułem się w liceum jak w serialu Netflixa
Ale z roku na rok bardziej jak statysta, bo
W szkole byli ludzie dobrzy w IT
I ziomy zajebiści w weightlifting
Były koleżanki dobre w English i dobre w Polish
I dobre w ścisłych
No i ci ambitni znajomi szukali university
A ci bogaci sobie dziedziczyli firmy
Każdy miał tu plany, perspektywy, jakieś hidden ability
A ja tylko w chuj zajawy do muzyki i tyle
I zacząłem się martwić
Bo czułem się nic niewarty
I bałem, że albo się znajdę
Albo będę na barze podawał whiskey tamtym
Coś sobie skrobałem nocami pod bit w notatki
Oni się śmiali, że robię te rapsy
Aż usłyszeli takie cheesy barsy w stylu
Z jej miseczki opierdalam sobie Kellogg's, potem walę kielon
Robię siarę, jakbym miał fabrykę z Amareną
Byle punche pieką cię podwójnie niby habanero
Ona wie, że mam kapustę i mi pokazuje pierog
Ale wyjebane w ruskie jak Kanał Zero
Brałem bity tłuste, jakbym pluł na redukcję
Wydałem se parę nutek i poszedłem na UKSW
Żeby uczyć się chuj wie czego
Myślałem, że łapałem Pana Boga za nogi
A to rękę podawał mi Solar
Czemu podpisał chłopaka bez żadnej muzy na Spoti?
Dla fabuły, żebyś mówił mu Nolan
Niestety "Soda" zamieniła się w lodowatą wodę
Pierwszy projekt nie był w ogóle na chartsach
A chciałem clouta, jaki wtedy zgarniał Nikodem
Na HIPNOZIE - bańka, bańka, bańka, bańka
Tony to Łajka
Chwile w kosmosie, prawie tak jak gwiazda
A nawet nie dorastał do pięt
W necie narracja, że SBM płonie
Spina Białasa i White'a
Wyjebanie Nypla i Kajtka potem
Tu nikt nie próbował się stawiać w obronie
A ja co wykład myślałem, co nagrać
By każdy uwierzył, że to nie jest koniec
Niezależnie, co powie mi Mata, Solar, Białas, co powie Borek
Prawda jest taka, że nikt by nie istniał bez Maffiji
Bez nikogo Maffija nie mogłaby istnieć
Tu racja nie leży po niczyjej stronie
I dla mnie, póki nie padną konkrety publicznie
To zjebaliście kolektywnie, a ja idę pchać to, pchać to
Być jak ostatni bastion, bastion
Pamiętaj, że mafia nie sypia, nawet kiedy zasypia miasto
Więc nie mogę zasnąć
Chcę zadbać o sławę kolegów z labelu, nie tylko o własną
Czemu?
Na tym polega odpowiedzialność
Mimo tego, co zaszło
Ciągle wstaję rano, by nadawać flow notatkom
Wychowałem się na Hotelu Maffija, dla mnie to zawsze jak druga rodzina
Kiedy prawdziwa się kłóciła przed kolacją
Mogą sobie mówić, że to nie to samo
I że tu relacje jakoś kurwa ustąpiły kontraktom
Ale to ja siedzę z Panem Solarem i opierdalam ramen
A potem z Szaranem idę się najarać ganją
Bo to kurwa moi bracia, chociaż z inną matką
Nie chcę tylko dla siebie, chcę też im dać to
Nie mamy powodu, by wymyślać kurwa koła na nowo
Wystarczy dopierdolić nitro w auto
Żaden fiask nie usunie tylu lat historii
Nawet jeśli chciałbyś dziwko, bardzo
Z poszanowaniem do starych, ale z otwartą do nowych
Polecam sobie do głowy znowu wbić to hasło
Czekaj, mam tu jeszcze
Chcę znowu festiwale i hotele
Jakbym był bookerem i deweloperem jednocześnie
W NOBOCOTO sesje budują mi posesję
Gdy raperzy scenę wylewają azbestem
I'm the best, jeśli jeszcze tego nie wiesz, ziomuś
Nawet jak zamek się wali, jestem next do tronu
Pokolenie wychowane przez Bajersów, Gawronów
Zieje teraz ogniem do mikrofonu, kurwa
To jebane wejście smoków
Nawet jeżeli nic z tego nie będzie
To będę stał przy każdym wersie, ziomuś
Na zawsze dumny, że w pewnym momencie wierzyłem
Że podniosę SB z grobu
Siadał mały kurwiu, wrócił z mlekiem młody Freshman
Młody Freshman, znowu