Skip to content

Meteorologika

Medium
Popularity · Low

Listen

YouTube

0:00 / 0:00
Loading YouTube player...
Lyrics offset
Synced

Lyrics

Jak wygląda twoja miłość Nasza wygląda tak Co się stało z Ojczyzną Czy musimy wam wlać Rozkładam dłonie bo wiem że spadnie deszcz Takiej pogody dla Polski nie wywróżył żaden wieszcz Nadciąga ulewa bo z serca człowieka wylewa się krew Nie umywaj rąk bo nie zmyjesz się stąd Zatykamy wlew Deszcz kapie na parapet oczu Jeśli myślisz że przechytrzysz monsun to rozmyślisz się w kapoku Odkręcam prysznic z literek karmię nim intelekt leję treść Świece prognozują nam tu los ślepy jak kret Lej na TV nie ma w mediach miejsca gdzie masz przekaz Z nieba zwiedzam teraz troposferę to powietrze trzeba czerpać z męstwa Ułożymy wał na tych bębnach Polska z tego samego powodu korowód głąbów ma kopać nam orła? Morda Bierz szalupę wkładaj sztormiak sztorm nadciąga Kropla potu spływa Ci po skroniach to meteorologia Boga Płacz Stań pod naszym parasolem jako człowiek Bo stać na to wszystkich chłopie Czemu wolą leżeć w grobie z gnojem (powiedz) Wiatr nawiał z kosmosu tych trzech proroków Jeden zaleje drugi zachwieje trzeci wysuszy wasz rozum Komu szaleje ciśnienie będzie cierpieć Lepiej zamknij okna to opad słowa z nieba nadciąga deszcz I wtedy właśnie spadł deszcz słony deszcz Bisz Ta ziemia domaga się głosu jeśli nie dasz jej zabierze go I zawsze znajdzie sposób by przekonać tych co nie wierzą Że dusze są nie tylko w ciałach ziom nadjeżdża eszelon Powodzi epidemii ziemi trzęsień żeby zmienić coś Brzegi rwą wzburzone wody lody topią się Młodych dziewczyn oczy złaknione mody wpatrzone w schody donikąd Ptaki obsrały pomnikom ramiona kona naród Do krwi zagryzając wymiona cielca ze złota Kto ma to zmienić jeśli w domach się ceni Jedynie to na co nasi przodkowie tylko by splunęli Kto ma przywołać ich pamięć by zdołali się przebić Przez omamiony tłum wrzeszczących niewierzących wierzycieli Nie widzą nic poza tym co im należy się Choć tak naprawdę należy wpierdolić im należycie Widzę życie i wiem że powinno być inne Lecz nikt nie kiwnie palcem u nogi by choć trochę tu polepszyć się „Pieprzyc je" krzyczą gotując zagładę wnukom Ukoronowanie głupoty władzę dali nieukom Ale Gaja nie ma zamiaru tylko przyglądać się Bój się z nimi albo z nami ciesz nadciąga deszcz I wtedy właśnie spadł deszcz kwaśny deszcz Tet Nasz Nowy Orlean nowy początek nasz nowy świat Chore komórki odeszły to jak wyleczony rak Płat mięsa niedopieczony stek bzdur Już zmyła bryza której czasem nie widać lecz czuć Eks król co odszedł ze świtą o świcie Kałuże nie ubrudzą już tafli jego odbicie; marzyciel Zastanów się Teraz możesz mieć wszystko w życiu Szlak boso po rosie bez dywanów z erytrocytów Fałszywą miłość kładę na ołtarz tym deszczom Z sufitu z wolna spada kropla I'm sorry Mrs Jackson Jak dziecko uwierz jest tutaj po to żeby ci dawać wzrok Schowaj parasol umbrella ella ella świat miał dość Zapada noc pora budować coś na tych zgliszczach Łzy po policzkach krople po rynnach i gzymsach Niech bije olbrzym pod żebrami nie spod Giewontu Spójrz Dziś lało nie tylko na Brackiej w końcu To jak wygląda twoja miłość? Wiesz Jestem reporterem niosę wieść press play To jedyne medium które opłaca się w domu mieć Deszcz ciął cząsteczki tlenu tych systemów Wszedł szatan szedł w szatach a pustynia wysuszała gardła I właśnie wtedy zobaczyłem rzekę rwącą Rwąc mocno wiosło prąd popchnął ponton w potok Wyrzucił mnie na drugi brzeg nic nie zabrał nie Unieś w powietrze swoje 'nie' i śpiewaj pieśń