Skip to content
Lyric
Dive
Public playlists
My playlists
Search
Sign in
Splot
Oliver Olson
Popularity · Low
+
🇵🇱 Polish · Original
0
0
Listen
YouTube
1
2
3
0:00 / 0:00
Loading YouTube player...
Lyrics offset
Synced
Lyrics
Original
Translation
Bilingual
Ej tarapaty, ja znam się na tym
Brudne dzielnice nie Champs Elyees
Ciągłe zmiany, przed laty mówili "z niego będzie jedynie dealer"
Jakie fakty? To efekty pracy
Jak miło, nagle chcą gębę widzieć
Quatro napęd dodaje frajdy
Cały harem zostawia w tyle
Synek się dobrze rozkręcił
Od kiedy problemy zawinął i spalił jak blant
Szeroko płyną na konto procenty
Woks leci do pętli, to jedyny haj
To kiedyś kap, dziś wodospad
Co daje nam nad głową dach
Bo ile sam goły latam, dlatego stoję dumny jak paw
Ale gwiazda to tylko na maskach
Szlifuje warsztat, nie żaden hustler
Robię to w kółko, nadal jak Nascar
Hamer czy mazda - żadnym nie gardzę
Budzę się w snach, od kiedy idę przez koszmar i toleruje go jak żart
Synek koloruje dom i rodzinę, bo tata to nie mógł mu niczego dać
Wizerunkowo chyba bardziej panda, bo wydawniczo zapłon jak duży Fiat
Ile to w kółko można łapać flaka na drodze
By w końcu dostać się na start
Olej do głowy nowy trzeba lać
Nie odchodzę, bo nadchodzi mój czas
Dam im tysiące powodów by zrozumieć
Dlaczego sztuka nie rusza na rajd
Na szyi splot
A to głowa więcej warta niż grosz
Zamki rękoma jak wytrych złamałem
By naprawić głęboko zamknięte zło
Mam dość tamtych stron
Dlatego opuszczam loch
Wierzę tylko swoim snom
Wróżyli dno dno dno dno
Na szyi splot
A to głowa więcej warta niż grosz
Zamki rękoma jak wytrych złamałem
By naprawić głęboko zamknięte zło
Mam dość tamtych stron
Dlatego opuszczam loch
Wierzę tylko swoim snom
Wróżyli dno dno dno dno
Czułem się gorszy, przez parę złoty
Prawie pochłonęła drogą pijaka
Prawdę powiedzą ci oczy i wnioski
Nie będę więcej nikogo udawać
Nie będę się martwił na zapas
Od nikogo też nic nie wymagam
Wychodzi na to, że nic już nie robię
A karma spokojnie i tak do mnie wraca
Jak herc w paśmie
Poszukuje prawd w panoramie
Miałem pracę, jak w stand-upie
A przed trzydziestka zrobię parę baniek
To zwariowane, przyznaję
W szafie na krzyż para starych Najek
Na promce w Kato było przymierzane
Dziś stopy kładę no to globalnie, więc
Nie zwalam na tłocznie wiem, że zawiodłem
Spóźniony krążek to fakt
To nie hokej, a straciłem formę
Do wrogów – odkuje się razy dwa
Parę osób zapomniało o mnie
Ale szczerze? Nie chcę mówić o nich
Są obok wtedy gdy jest dobrze
Gdy źle żaden nawet nie dzwoni
W szkole oceny to nie była bajka
Dlatego do majka krzyczy choleryk
Wrzuciłem w numery morał, nikt nie prosił
A każdy potrzebował takie bangery
Nie czeka Fryderyk bo mam własną ligę
Niczym w corridzie czerwono na wadze
Nie jestem bykiem, kuruje tarczycę
Uparcie rap broni się spektakularnie bo
Na szyi splot
A to głowa więcej warta niż grosz
Zamki rękoma jak wytrych złamałem
By naprawić głęboko zamknięte zło
Mam dość tamtych stron
Dlatego opuszczam loch
Wierzę tylko swoim snom
Wróżyli dno dno dno dno
Na szyi splot
A to głowa więcej warta niż grosz
Zamki rękoma jak wytrych złamałem
By naprawić głęboko zamknięte zło
Mam dość tamtych stron
Dlatego opuszczam loch
Wierzę tylko swoim snom
Wróżyli dno dno dno dno