Skip to content
Lyric
Dive
Public playlists
My playlists
Search
Sign in
A teraz patrz
Łysonżi / Kuba Knap / Eldo / Wizzogmb
Popularity · Low
+
🇵🇱 Polish · Original
0
0
Listen
YouTube
1
2
3
0:00 / 0:00
Loading YouTube player...
Lyrics offset
Synced
Lyrics
Original
Translation
Bilingual
Gardzę tym co sztuczne jest jak mój pijacki uśmiech
I walczę z tym pogarda sama w sobie jest obleśna
Zazdrość czuję patrząc na ten ich poprawny sukces
Odebrali już nagrodę której ja bym dostać nie chciał
A jednak znowu czuję ten ból
Dlaczego on a nie ja i nie teraz nie tu
Idę wyrzucić ten gniew robię kroki bez zdjęć
Popiołem posypię łeb by znowu odrodzić się
Ty se gadaj co chcesz ja nie chce gadać o tobie
Nie jestem kurwa murarz żebym robił ci schody
U mnie znów minie dzień potem wam o tym opowiem
Nie jestem kurwa murarz a jak trzeba to robię
Moje święte oburzenie i niezgoda na świat
Paliwo dla wytrwałych nóg oraz pracowitych łap
Moich słów ciężkie brzmienie i nadpodaż a jak
Paliwo dla wytrwałych nóg oraz pracowitych łap
A teraz patrz coś się dzieje
Ten bit dał mi ziomek który jest milionerem
Nie potrafię gardzić naładowałem sarkazmem uśmiech
Uczyłem się latami byłem w kompleksach ekspertem
Nic nie czuje kiedy obok ktoś opija sukces
Odbiera nagrody nie słyszę oczy mam zamknięte
Mów ile chcesz i co chcesz doniosę szklankę z wodą
Chodzimy w poprzek nie mamy szans żyć ze zgodą
Po co zmuszać do kiedyś nie dziś ważne co przed sobą
Szukam nawet nie byt lepszy niż gnić powoli obok
Nie odczynisz rozmową faktów było stało się finito
Samotnika słowa z pustego traktu do nikąd
Tak chyba lepiej nikt nie musi płacić za nasze zachcianki
Nikt nikomu nie musi tłumaczyć się z nad szklanki
Zasłoń firanki pisz
Został pijany kot i mistrz
A jednak znowu czuję ten ból
Dlaczego on a nie ja i nie teraz nie tu
Idę wyrzucić ten gniew robię kroki bez zdjęć
Popiołem posypię łeb by znowu odrodzić się
Gardzę każdym fałszem tak jak mój pijacki pancerz
I z tym walczę pogarda sama w sobie jest fatalna
Z zasady czuję zawiść patrząc jak złapali szanse
Odebrali już nagrodę która dla mnie kurwa żadna
A jednak znowu czuję ten ból
Dlaczego on a nie ja i nie teraz nie tu
Idę wyrzucić ten gniew robię kroki bez zdjęć
Popiołem posypię łeb by znowu odrodzić się
Ty sobie powiedz co chcesz nie chce gadać już o was
Nie jestem inżynierem więc mi nie mów o schodach
U mnie znów mija doba potem szczerze przedstawię
Nie jestem inżynierem a jak trzeba dam radę
Ze światem mi nie po drodze więc nie wychodzę naprzeciw
Wierzę że mi się upiecze jak nie przegnę bagiety
Uważaj na linie mety bo se skończysz checkpointy
Buduj życie bez brudu i tak pobrudzisz te rączki
A teraz patrz co się dzieje
Ten bit dał mi ziomek co pracował z Nipseyem