Skip to content

DoDekafonia

Popularity · Low

Listen

YouTube

0:00 / 0:00
Loading YouTube player...
Lyrics offset
Synced

Lyrics

Miała twarz niewinnej kujonicy I dołeczki na policzkach Powiem wam to w wielkiej tajemnicy Jaka z niej to zawodniczka Nawet gdy strzelała focha Piękna była z niej kobieta Moja śmierć niebieskooka Gładkie kropki na jej plecach Zawiązywały życie me na supły Gdzieś tak w okolicy stycznia Ma najsłodsza śmierć ujutna Nawet mi nie powiedziała Że od dzisiaj nie ma jutra Aż zleciałem w dół z obłoków I muszę się do tego przyznać Ślepą plamkę mam na oku I co noc zasypiam w bliznach Śmierć moja zwabiła wiatr w niedomknięty słoik Potem śmierć zasiała mak wiatr się ukoił Ten wiatr on do kolan jej padł Który to już błąd w obsadzie Która to miłości jesień Jej kamyczki w czekoladzie Uwierają mego serca kieszeń Opowiadam ci o śmierci Która porzuciła trupa Była częścią świętej osi Środkiem mego kręgosłupa Śmierć moja zwabiła wiatr W niedomknięty słoik Potem śmierć zasiała mak Wiatr się ukoił Wiatr się ukoił ten wiatr Co do kolan jej padł A ci którzy wiedzą więcej Nie zatrzymają słowem trwogi A ci którym świeci jaśniej Nie zawrócą ślepca z drogi Gdy staniemy znów przed sobą Przypadkowo nagobiali Jak niemowa z niewidomym Krótko tak będziemy stali Śmierć moja zwabiła wiatr W niedomknięty słoik Potem śmierć zasiała mak Wiatr się ukoił Wiatr się ukoił ten wiatr Co do kolan jej padł