Skip to content
Lyric
Dive
Public playlists
My playlists
Search
Sign in
Prosektorium Dextera
TMK Beatz
,
Eripe
Popularity · Low
+
🇵🇱 Polish · Original
0
0
Listen
YouTube
1
2
3
0:00 / 0:00
Loading YouTube player...
Lyrics offset
Synced
Lyrics
Original
Translation
Bilingual
Witam wszystkich serdecznie w moim laboratorium
Łączę formę z treścią w epicką całość, raporatorium
Chociaż trochę mi się miesza czasem
Nie wiem, czy to kufel z piwem, czy beczka z kwasem
Olewam tych, co mi przeszkadzają i jest git, widzisz?
I tak będę obrzydliwie bogaty jak Big Dee Dee
Nikt mi nic nie dał oprócz chujowych rad
Dobrze wiem, jak pisać, wy jebani poloniści
Z bitem jest chemia, no to siema, to rap
A jak się rozpromieniam, to niech się pierdolą wszyscy
Wiedziałem, że jak kogoś obrażę
No to znowu przejmie stery mój mroczny pasażer
Aa, kurwa, wiedziałem
Ja pierdolę, teraz się zacznie
Mam torbę narzędzi, żeby naprawiać świat
A do budowania napięcia mam w ręku fach
Wracasz na chatę, czujesz totalny niepokój
Jakbyś wiedział, że ja gdzieś tam już się czaję w mroku
Myślisz, co zmalowałeś, przerażony mocno
Dlaczego cały pokój jest wyłożony folią
Zasypiasz i budzisz się, stan dziwny, bo w sumie
Takiego przywiązania jeszcze nigdy nie czułeś
Lepiej uwierz mi, że już wcale nie kręci cię życie
Upuszczam krew ci, to jest całus od śmierci w policzek
Przestań się wiercić, już ostatnie szlify
Zatapiam w piersi nóż, zostajesz nikim, haha
Ja pierdolę, dobra, ah
Przepraszam najmocniej, już wracam
Teraz zrobimy sobie małe doświadczenie
Poproszę zero siedem, substancja przezroczysta
Klarowna i procentowa, a przez to pyszna
Odmierzamy, wypijamy, nie mieszamy z niczym tego
A po dobrej dawce wszyscy poskładani niczym lego
Profesor Rip, przyszły Nobla laureat
Badam wszystko, przy czym się można najebać
Potem piszę o tym prace metodologiczne
A jak eksperymentuję, to nikogo nie krzywdzę
No może z raz albo dwa, ale to praktykanci
I pewnie nawet dalej żyją, jakbyś sprawdził
Bania taka, jak ktoś na kacu mocnym kwasa zeżre
I przypomina sobie o swoim mrocznym pasażerze
Nie no, znowu, kurw
Pojeb wraca, ja pier—
Wraca
Dobra
Pojeb wraca i to nie fatamorgana
Kodeks kata piszę jak tata Morgana
Cały we krwi, normalnie praca od rana
A w nocy działam przy ciałach, moralnie staczam się nadal
Ale jest fajnie, no bo nie czuję nic
Prócz satysfakcji, gdy serce przestaje bić
Sumienie brudne, takich rzeczy nie da zmyć się
Ale kogo to obchodzi, kiedy cięcia są tak czyste
To siedzi we mnie jak szósty zmysł (nie, nie, nie)
To siedzi we mnie, jakbym w środku pusty był
Po to te używki, do nocnego wracam teraz
I ciągle szukam rozrywki dla mrocznego pasażera