Skip to content

Na krańcu świata

Danon
Popularity · Low

Listen

YouTube

0:00 / 0:00
Loading YouTube player...
Lyrics offset
Synced

Lyrics

Po pierwsze to miłość by lepiej się żyło to już się zdarzyło Tyś wielka jest chwilo Ten czas który miło buduje wspomnienia choć czas życie zmienia w marzeniach w westchnieniach Dziś pociąg odjeżdża ze stacji donikąd gdy matka odchodzi a oczy wciąż widzą To obraz na ścianie gdy farba jest wiecznazbudują Nam pomnik tu właśnie w tych wersach Jack i Rose Titanic miliony gwiazd a morska otchłań zatrzymywała czas Dwa serca w rytm tytułowały powieść i nikt już się nie dowie nie zmieni treści o Niej Bo to co się zdarzyło będzie na wieki wiekówprzeżyta pierwsza miłość dawna w formie leku Tysiące krzywych luster a setki brudnych prawdcisza w pełnym spokoju i spokój wśród braw Sylwestrowy szał gdy Nasz zegar skracał życie paradoksalny bal w pamięci jak w zeszycie Życie kocham Cię nad życie już nie liczę że o świcie dasz Mi to co sobie życzę życie ćwiczę choć zawiało chłodem Lecz smak tej chwili zamienił się w ogień Wenus i Mars ja z Bogiem widzę próg szczęścia gołym okiem Podążaj Naszym krokiem Stanąć na krańcu świata zapomnieć myśli zmazać Powiedzieć w końcu że Nam udało się nadszedł taki dzień nadszedł taki dzień Stanąć na krańcu świata zapomnieć czas wymazać Powiedzieć światu że pokonałem mgłę dziś żyję jak chcę Po drugie to serce odeszło chcę więcej patrz na tą parę łapiącą się za ręce Pożegnali dziecko choć świat był kolorowy gdy pisał się scenariusz to zapomnieli o Nim Ta chwila zawrót głowy a życie pędzi dalej gdy staną choć na moment to wyjdą poza skalę Mostów za sobą nie palę rozliczam się z przeszłością nie ważne że mam talent żyję TeraźniejszościąKiedyś dzieciak na moście odgrywał swój teatr gdy wiatr wiał w oczy przekreślał Marzenia Tak chciał by doceniał go drugi człowiek choć stawał na głowie to nie wiedział co powie Pojednani z Bogiem z religią na bakier chcą biegnąć przed siebie wymazują pamięć Lekarstwem na ranę od zawsze był czas Choć ciężkie dzieciństwo nie zniknie od tak Pół szklanki wody która stoi na stole Spragniony chce wypić pełny głośno woła dolej Nie wszystko co proste jest zawsze dobre dla Nas bo cicho szepta anioł a głośny krzyk szatana Pełna zawahań jest wiara kiedy kłody niszczą drogę Więcej już nie mogę meta coraz wolniej od niej Słońce wyszło raz zaszło multum ludzi owiał strach Tylko jeden mały chłopczyk dziś w spokoju poszedł spać Wszystkie takie akcje odbierają ludziom spokój kiedy patrzę na to z boku sama kręci się łza w oku Pośród betonowych bloków dziś wyrasta mały kwiat i dosięgam swoich Marzeń w których chciałem być od lat Dziś wiem że żaden kat nie odbierze mi ich nigdy Grunt to dobry fundament byle nie za śliski Mam swój kraniec doszedłem tam dziś mogę latać Zaczęło się od trzepaka dzisiaj inna wizja świata