Skip to content

Jebać

Fylu
Popularity · Low

YouTube

Searching YouTube...

Lyrics

Doszedłem tu bez pleców, teraz stoję z tą ekipą I łeb na karku Bez komitywy z bananami co się wiozą z lipą Nie na tym slangu Krzywo się patrzyli, po cichu szydzili Palcem wytykali i nigdy nie wierzyli Chcieli nas ośmieszyć, chcieli coś powiedzieć Myśleli pewnie że żyjemy kurwa w stresie Pisałem te linie wkurwiony na rozkminie Zdając sobie sprawe że mój hip hop nie zginie Teraz go puszczam, puszczam go w obieg Żeby wariatom tu zostawić coś po sobie Masz bierz to sprawdzaj, bujaj łapami Albo idź kurwa w pizdu ponarzekać z kolegami Wyjebane mam tu na nich niektórzy źle mi życzą Lecę po swoje szczęśliwi czasu nie liczą Zebrała się ekipa żeby wyprawić mi pogrzeb A ja kurwa mam sie dobrze Myśleli że przepadne ale nie przepadłem w ogóle Pizdy palić wroty oknem Doszedłem tu bez pleców, teraz stoję z tą ekipą I łeb na karku Bez komitywy z bananami co się wiozą z lipą Nie na tym slangu Nieraz już kurwa grali najlepszych ziomali A za plecami nieźle nas obsmarowali Nie patrze nawet na nich, krytykanci bez ambicji Śle te wersy wam z banicji Chcieli by zobaczyć jak upadam Niejeden Nie upadłem a na karku dwa siedem Czekają na hejty, to ładuje im baterie Wyprowadzam artylerię Patrzyłem wam po oczach dobrze znam wasze gierki Żegnam te fałszywe ścierki Odbijam sie na pięcie Hitchcock ostatnie cięcie I se lecę na patencie Będzie co będzie, nie jestem wieszczem Nie odpowiadam durniu, przed żadnym leszczem Ide po swoje, możesz podać łapę Albo spierdalaj bo zasłaniasz mi trase Doszedłem tu bez pleców, teraz stoję z tą ekipą I łeb na karku Bez komitywy z bananami co się wiozą z lipą Nie na tym slangu Te krzywe spojrzenia tutaj znam od małolata Nie będę ksyw wymieniał u siebie na trackach Kto ma wiedzieć ten wie, najgorzej z cichym wrogiem Co utrudniać lubi droge Wbijaj mi nóż w plecy ja jak moge to pomoge Rozjebać Ci cegłą głowę Chłopaki tu pracują by się lepiej żyło troche Nie wytykaj palcem doceń I Ty ziomeczku który ciągle radzisz se z chaosem Wciąż na bakier z chciwym losem Życzę Ci farcika trzymaj garde, idź za ciosem Przeciwności wciągaj nosem Zasady znaj na zawsze, nic nie musze ale mogę Bo jak Magik swoim Bogiem Pozdrawiam tych kumatych daje wam to dobre słowo I ostrożnie aby z głową Jak sie nie liczy dla nich szczerość, dobre serce To ślij faka im w podzięce Jak materialne dziwki ciągle mało i chcą więcej Kiedyś im upierdolą ręce Ci co dołożyli swoje żebym witał glebe Wypierdalać jak TGV To jest moje solo, i nie możesz mieć pretensji Bo nie mam za to żadnej pensji I chociaż życie mroczne no i klimat dosyć ciężki Dam se rade kurwa wierz mi Doszedłem tu bez pleców, teraz stoję z tą ekipą I łeb na karku Bez komitywy z bananami co się wiozą z lipą Nie na tym slangu