Skip to content
Lyric
Dive
Public playlists
My playlists
Search
Sign in
Gejowski Napad Na Pociąg
Kutas Records
Popularity · Low
+
🇵🇱 Polish · Original
0
0
Listen
YouTube
1
2
3
0:00 / 0:00
Loading YouTube player...
Lyrics offset
Synced
Lyrics
Original
Translation
Bilingual
Z więzienia już jestem wypuszczony
Już sobie wyobrażam, jak jestem gwałcony
Do starych kumpli telegram wysłałem
Gwałcicielski gang założyć znów chciałem
Jestem najszybszym pedałem na Dzikim Zachodzie
Lecz nie pamiętała tego już młodzież
Sławy tej zaczęło mi brakować, więc pociąg chciałem obrabować
W gay salonie pedałów zebrałem i plan swój im pokazałem
Największą da nam to sławę, każdy da nam się dupą jego pobawić!
Ale na broń nie mieliśmy dolarów
Jako broń użyliśmy dildosów największych rozmiarów
Ktoś się spytał, ile z tego będzie kasy
Ale jedyną miały być w buzi kutasy
Wszystkich w saloonie tym podnieciłem
W imię starych czasów mnie zgwałcili
Jako gwałciciel na pociąg napadam, mężczyzn z ich cnoty okradam
Gwałt znów mój gang jednoczy, gwałcę chłopa i patrzę mu w oczy
Mówię: zapamiętaj moje nazwisko – cwel, to nie tylko moje przezwisko
Najszybszym pedałem mnie nazwali
Bo po sekundzie na mordę mojego spustu dostali
Na pociąg zaczekaliśmy w krzakach, też się jebaliśmy
Biegacz po pustyni się toczy, zerkam na kolegi krocze
Pociąg jedzie, a dynamitu nie mamy, więc kałem go obrzucamy
Wysiada z niego maszynista wkurwiony
Kałem od razu zostaje obrzucony i też zgwałcony
Bandany zakładamy, do pociągu wchodzimy
"Kto nam da dupy – przeżyje!" – krzyczymy
Wszystkie kobiety z pociągu wyrzucamy i mężów im w dupę zapinamy
Ktoś nagle rewolwer wyjmuje i prosto w głowę mi celuje
Krzyczę: "Strzelaj, kurwa, pedale, albo zaraz konia ci zwalę!"
Strzelił i dildosem kulę odbiłem, kurwa, chyba go zabiłem
Nie wierzę, co się odpierdoliło
Ofiar śmiertelnych mieć nie było szczerze
W więzieniu trochę pizdą się stałem
I zabijać ludzi panicznie się bałem
Najładniejszych chłopów na konie ładujemy
I z dala od sceny zbrodni galopujemy
Jako gwałciciel na pociąg napadam, mężczyzn z ich cnoty okradam
Gwałt znów mój gang jednoczy, gwałcę chłopa i patrzę mu w oczy
Mówię: zapamiętaj moje nazwisko – cwel, to nie tylko moje przezwisko
Najszybszym pedałem mnie nazwali
Bo po sekundzie na mordę mojego spustu dostali
Na pustyni obóz rozbiliśmy, całą noc porwanych chłopów pierdoliliśmy
Do obozu podjechał jakiś bandyta
I czy pociąg obrabowaliśmy, się spytał
Powiedziałem "Tak!", i co z tym faktem zrobi
Powiedział, że z wrażenia mi oblodzi
Bandyta na fiuta mi naharał i w namiocie kolbę moją odpierdalał
Nagle bardzo zaczął kaszleć, myślałem, że to od fiuta w jego gardle
Ale jak wyciągnął, krew zauważyłem, spytałem się
"Co ty, kurwa, mi zrobiłeś? Czym mnie, cwelu, zaraziłeś?"
Zęby pokazał i się przeraziłem, chyba wenera się nabawiłem
Uspokoił mnie i mówi, że to próchnica, a przy okazji może też gruźlica
Serce mi stanęło i jednak zabiłem
Bo przez cwela gruźlicą się zaraziłem
Chuja ssać już nie mogłem, bo kaszlałem
Pierwszy raz w życiu się popłakałem
Bardzo się śmierci boję, ssania fiutów chyba jest mój koniec