Skip to content

Roślinna

Popularity · Low

Listen

YouTube

0:00 / 0:00
Loading YouTube player...
Lyrics offset
Synced

Lyrics

Wieczna bezgwiezdna noc Wlewa w usta czerń co dławi Nie mieści pustyni bieli Krucha szkatułka czaszki Sypią się na zewnątrz Ziarna śniegu coraz cięższe Coraz trudniej iść po pas We własnej klęsce Z ciemności zawsze patrzą Oczy drzew Gdy spod półprzymkniętych powiek Dojrzą mój niepewny krok W mroku mignie ciemny kształt I zanim go mój wzrok dogoni Już buk wyciąga dłoń I chwyta i chroni Cokolwiek się stanie będę mieć rośliny Cokolwiek się stanie będę mieć rośliny Cokolwiek się stanie będę mieć rośliny Zieloność znów upomni się o mnie Wyciągnie po mnie dłonie liści Z zakamarków miasta Rzuci mi pod stopy Ptasie gniazdka z puchu i mchu I razem z nią podążę dalej Rosnąc ku latu Obrazy wizji rozmyją się w łzach Lecz boski przepych roślin Zawsze porwie wzrok Gdy pod naskórkiem świata Nieprzerwanie brzmi Prześwięty święty święty Spokój rzeczy wiecznych Moja zielona przepełnia Cokolwiek się stanie będę mieć rośliny Cokolwiek się stanie będę mieć rośliny Cokolwiek się stanie będę mieć rośliny Kolejny raz zanurzyć się W trawy które wszystkim brzmią Ulecieć w wir dźwięczących słońc W kłosy wplątać wzrok zmęczony Opiekuńcze ciepło ziemi Chłonąć z ciał miodowych łąk Cokolwiek się stanie będę mieć rośliny Cokolwiek się stanie będę mieć rośliny Cokolwiek się stanie będę mieć rośliny