Skip to content

Nie Mysl O Mnie Zle

Mam Na Imie Aleksander
Popularity · Low

Listen

YouTube

0:00 / 0:00
Loading YouTube player...
Lyrics offset
Synced

Lyrics

Ulica nie daje szans, nie stawia na Ciebie To pierdolony underground bo jesteś sam jeden A w okół Ciebie okrąg z ognia i bądź pewien Sukces tu wymaga ofiar i pracy od Ciebie Nie licz na nich, nie byłeś dobry z matmy I tak życie tu gani za łatwy start musisz wbijać Chorągwie bo nowy ląd gdzieś czeka na zbawcę może nie mądrze, Jak nie Ty to kto to zgarnie? Nie jestem fartem, nie jestem panem jakoś tam Wyrabiam markę to kilkuletni plan brat Nie dali mi rad nawet, więc sam łapię życie za wsiarz I nie chodzi tu nawet o papier Nie jestem desperatem pokaże to pewny głos, Życie na wagę, na szalę stawiam swój los I śrubokręt w dłut wbijam go po rękojeść To nie nienawiść ziom, po prostu biorę co moje! Muszę zrobić to sam, z nieba nie spada nic więcej (nic więcej niż...) pretensje. Chcą to zgarnąć na raz mówią, że jakoś to będzie Chcą! Więcej, więcej więcej mieć! Nie chcę zgody na rewirach to nic nie załatwi, Watahy hien nigdy nie nazwę braćmi Pierdolę lęk to prawie norma Kiedy nie pozwalam by rozstawiać mnie po kątach - Się bój! Nic nie wiesz, ile mogę dać od siebie! Krwią w kredens pluję, ale wiem rozjebię! Kodeks moralny? Wytrzyj buty nim Mam więcej zasad niż połowa Twojej grupy, ej! Nie wiem co dalej, wolę być sam Rozjebię siebie lub level wasz o kant. Kundlu nie porównuj, Ja to indywiduum na tym podwórku Kropka, jedziemy na tym samym wózku Nie wydedukują czy to oldschool czy newschool Nowa dziedzina wybrał mnie Jesus, sorry, Sofresh Familia, samodzielny algorytm. Muszę zrobić to sam, z nieba nie spada nic więcej (nic więcej niż...) pretensje. Chcą to zgarnąć na raz mówią, że jakoś to będzie Chcą! Więcej, więcej więcej mieć! Z rana czarna kawa i czarne myśli Co tydzień lany poniedziałek, zimny prysznic Ze wszystkich wizji jedna pana za łatwo Gdy przez wizjer widać wizję lokalną Nie dmucham na zimne, zdmuchnie mnie jeden cel Jeśli nie wyjdzie to gdzie się podzieje chciwy bieg I niechże dzieję się co chce mam rękę na pulsie Typ sam dla siebie jest kardiochirurgiem Zabójcę ambicji masz w otoczeniu Poczucie misji w nich jest równe zeru, wiem Kolegów dobieraj ostrożnie lub wcale Jak to nie jest mądre to co jest mądre, zwalnianie? Jaja na blacie i chuj w to, nie tracę czasu Zarzucą próżność odpulam to z marszu Choć z dystansu żyję i żyję ile sił. Nie jestem szczylem, nie jaram się byle czym. Muszę zrobić to sam, z nieba nie spada nic więcej (nic więcej niż...) pretensje. Chcą to zgarnąć na raz mówią, że jakoś to będzie Chcą! Więcej, więcej więcej mieć!