Skip to content

Planeta Astrid

Popularity · Low

Listen

YouTube

0:00 / 0:00
Loading YouTube player...
Lyrics offset
Synced

Lyrics

Masztem gnący sztorm pośród tych sęków deske tej starej łajby Złap mnie za rękę i popłyniemy tam, w ten narkotyczny stan Obrany azymut to istnienia nowy jest sens, pytanie gdzie Poniesie mnie ten gwiezdny szlak usłany przez nuklearny pył Droga do planety na którądążę poprzez czas Do bogini mej, która pragnie spojrzeń w oczy pustych, próżnych mas To ostatni płomień zgasł Nie zapłonie już, nie zapłonie już w żadnym z nas Ja unoszę się zawieszony patrząc w kosmosu bezkresną dal To jesień, to pora która zabiera nas samych sobie w ten trudny czas Oczy traszki, strupy węgra i paznokieć wilka, trzy podkowy konia Lecz brak ci tylko dziś oddechu strzygi, oddechu strzygi! Jesień to pora, która zabiera przyjaciół i miłość tego człowieka Ten koszmarny sen już przenika mnie, on przebudza mnie Układam ręce w znak, nowy wymiar już otwiera się Rzeczywistość zgrzyta jak starych drzwi głos Na gniew bogini sam się narazisz gdy Zakłócasz spokój i ład tej krainy Papierowy pomnik, wspomnień zapiski Nie chcę twarzy bogów, tudzież mojej bogini Nawet płaczjuż jej nie pomoże Bo moje serce pęka na tysiące kropel morza Masztem gnący sztorm pośród tych sęków deske tej starej łajby Ona zbawi świat - jaką ją znam, jaką ją znasz Ona poprowadzi nas Zbaw nas wszystkich ode złego Zbaw nas wszystkich od ich złego Wypluję śmierć Spalę ten most do krainy Do krainy bo